Handel w regionach - województwo zachpdniopomorskie

Regionalizm w zoologii istnieje – powtarzają zainteresowani. Pomorze Zachodnie obala mit marketingowych założeń o supernowoczesnej zoologii. Jeśli stałym elementem lokalnego krajobrazu są nadal bazary, gdzie oprócz owoców, warzyw, wielu różności sprzedaje się również zoologię, to na profesjonalne magazyny wysokiego składowania i innowacyjny merchandising chyba trzeba trochę poczekać.

 

Kosmopolityzm regionu widać na każdym kroku. Zawiłe meandry historii ukształtowały zachowania handlowe mieszkańców Pomorza Zachodniego. Region okupowany niegdyś przez Szwedów, Francuzów, Niemców i Armię Radziecką, w 70 proc. zniszczony w wyniku działań wojennych, zachował tożsamość osady handlowo-rybackiej „pod chmurką”. Tak, pod gołym niebem sprzedaje się tu zoologię. W opozycji stoją liczne filie międzynarodowych super- i hipermarketów. Przeważnie otwarte przez siedem dni w tygodniu do bardzo późnych godzin. We wszystkich większych miastach regionu stale powstają nowe centra handlowe – przyciągające często nie polskiego, a niemieckiego klienta. Dlaczego? Silne w ostatnim czasie euro skłania sąsiadów zza zachodniej granicy do zakupu artykułów zoologicznych.

Atrakcyjność w cenie

Czytamy na jednym z regionalnych portali, że najatrakcyjniejsze dla inwestorów są transformujące się regiony, a więc te na etapie kształtowania swojego charakteru. Regiony, w których wszystko jest jeszcze możliwe. Zachodniopomorskie jest idealnym przykładem takich możliwości. Czy atrakcyjność pisana, spełnia oczekiwania prozy codziennej zoologii? – Atrakcyjność biznesowa? Hm… Zachodniopomorskie w porównaniu z wieloma innymi regionami jest obszarem mniej zaludnionym, odległości między aglomeracjami są dosyć duże, co zwiększa koszty sprzedaży hurtowni – opowiada Ewa Bondos, właścicielka hurtowni zoologicznej Veterin ze Szczecina. Tu zatem punkt mniej na tablicy zoologicznej atrakcyjności. Jolanta Brenda-Suś, kierownik w firmie Yarro International, dodaje, że województwo kojarzone bywa z badylarzami. Działalność prywatnych przedsiębiorców-ogrodników to charakterystyczna cecha tutejszego biznesu. Pomimo zaniku spekulantów – inna nazwa badylarzy – pewna ich część nadal dostarcza społecznościom lokalnym podstawowych artykułów pierwszej potrzeby, również dla zwierząt. W 2007 roku w samym Szczecinie było 17 targowisk, z czego 15 z przewagą sprzedaży drobnodetalicznej. – Region zachodniopomorski jest biedny. Nasze produkty są atrakcyjne dla Niemców – uważa Krzysztof Marecki, właściciel sklepu zoologicznego z Koszalina. W miejscowościach nadmorskich, zwłaszcza w kurortach – sprzedaje się droższe i lepsze jakościowo produkty – niejednokrotnie to klient zza granicy jest ich jedynym nabywcą. A co z Polakami? – Nie można generalizować – twierdzi Barbara Kolenda, kierownik w sklepie Aquael Zoo ze Szczecina. – Klienci są bardzo różni, ale podzielam pogląd, że wiele drogich produktów trafia w ręce niemieckojęzycznych konsumentów – dodaje pani Barbara.

Finansowy zakątek kraju

Zgodnie z najnowszymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu 2009 roku bezrobocie wyniosło 15 proc. Jest to wskaźnik lepszy o 3 proc. w stosunku do analogicznego okresu w roku 2008 i blisko o 10 proc. lepszy w stosunku do lat 2004-2006 (stopa bezrobocia 24-17 proc.). Obecnie bez pracy pozostaje 93,3 tys. osób. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto systematycznie rośnie (w 2004 roku – 2068 zł, w 2006 roku – 2225 zł, w pierwszym kwartale 2009 – 2946 zł), jednak jest nadal niższe od średniej krajowej (Polska – 3185 zł). Od siedmiu lat zwiększa się wartość sprzedaży detalicznej (ceny bieżące). W roku 2000 w całym województwie wydano 12 319,5 mln zł, z kolei w roku 2003 kwota ta wyniosła 13 968,2 mln zł. Na przestrzeni trzech kolejnych lat (2004-2007) wartość sprzedaży detalicznej wahała się na poziomie ok. 15 270,9 mln zł. Dynamiczny skok nastąpił w roku 2007, była to kwota 18 725 zł. Systematycznie rosną nakłady inwestycyjne ogółem (w 2000 roku – 491,6 mln zł, w 2005 roku – 479,7 mln zł, w roku 2007 – 649,1 mln zł) oraz nakłady inwestycyjne na jednego mieszkańca (w 2000 roku – 2801 zł, w roku 2007 – 4100 zł).

Atrakcyjność inwestycyjna regionu

Coraz nowocześniejsza infrastruktura telekomunikacyjna i brak formalnych barier komunikacyjnych z krajami skandynawskimi oraz Niemcami to istotne atrybuty regionu. Według raportu „Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski 2008”, przeprowadzonego przez Instytut Badań nad Gospodarka Rynkową, województwo zachodniopomorskie zajmuje ósmą pozycję w rankingu najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie województw. Region wyprzedzają: zajmujące pierwszą pozycję województwo śląskie, dalej mazowieckie, dolnośląskie, wielkopolskie, małopolskie, pomorskie i łódzkie. Według oceny IBnGR, Pomorze Zachodnie najlepiej prezentuje się pod względem dostępności transportowej oraz infrastruktury społecznej. „Zachodniopomorskie do niedawna było utożsamiane jedynie z przemysłem okrętowym i rolnictwem. Dzisiaj, nie rezygnując z korzyści, jakie daje gospodarka morska, jest w stanie sprostać oczekiwaniom inwestorów różnorodnych branż, także branż związanych z nowymi technologiami” – czytamy na stronach rządowej Agencji do spraw Rozwoju Regionalnego. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla nowoczesnej zoologii? Obecnie na obszarze województwa funkcjonuje 139 sklepów zoologicznych (stanowią 5 proc. wszystkich placówek dla kraju) oraz 8 hurtowni (4 proc. dla kraju). Funkcjonuje też kilkanaście bazarów, targowisk, dla których zoologia jest jednym ze źródeł zarobkowania.

Zoobiznes

Ewa Bondos uważa, że lokalni klienci oczekują profesjonalnej obsługi, dobrych produktów i korzystnych cen. – Zawsze powinniśmy wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom, chociażby poprzez sprowadzenie produktu droższego, którego nie mamy aktualnie w ofercie – dodaje. Co się sprzedaje w historycznym rybackim regionie? Jolanta Brenda-Suś uważa, że istnieją sztandarowe produkty, bez których handlowanie byłoby bardzo trudne. To żwirki, miski – koniecznie metalowe – takie bowiem kupują Niemcy – oraz drapaki. – Szczególnie miski i drapaki mają wzięcie na terenach przygranicznych, gdzie kwitnie międzynarodowa wymiana handlowa – z uśmiechem dodaje Jacek Wolski, sprzedawca na targowisku w Kołbaskowie. Barbara Kolenda pomaga w ocenie klienta: – Produkty z wyższej półki czy nowoczesny towar akwarystyczny kupują głównie Niemcy, sporadycznie Duńczycy. Nie oznacza to, że Polacy nie kupują droższych towarów. Kupują, jednak częściej spoglądają do portfeli – tego nie robią zachodni sąsiedzi. Finanse? Tu też widać dysproporcje. Koszyk zakupowy Polaka różni się od koszyka zakupowego Niemca. Jak? Czasami o kilkadziesiąt, w skrajnych przypadkach, o kilkaset złotych.

 

Kosz pełen zakupów

Na podstawie rozmów i ankiet przeprowadzonych w placówkach zoologicznych zlokalizowanych przy centrach handlowych i w mniejszych, często osiedlowych sklepikach wygenerowaliśmy średni koszyk zakupów jego mieszkańców. Najwięcej wydają mieszkańcy Szczecina, następnie Kołobrzegu, Koszalina i Międzyzdrojów. Średnia wartość koszyka zakupów (wyłączając weekendy) to w galeriowym sklepie w centrum Szczecina ok. 93 zł, w sklepie przy centrach handlowych ok. 85 zł, a w małym sklepie osiedlowym średnio 37 zł. Widać dużą dysproporcję pomiędzy sklepem galeriowym a osiedlowym sklepikiem. Na tzw. terenach pozamiejskich koszyk zakupowy oraz ceny są średnio o 16-30 proc. niższe w poszczególnych kanałach sprzedaży. Nie należy zapominać, że trwałym elementem zachodniopomorskiej zoologii są bazary i targowiska. Klient zaopatrujący się w tych punktach sprzedaży najczęściej poszukuje produktów z niższej i średniej półki cenowej. Podobnie jak w województwach: pomorskim, dolnośląskim, małopolskim i wielkopolskim czy łódzkim w dni powszednie zyski sklepów zoologicznych są średnio o 18-25 proc. niższe w stosunku do weekendów.

Co przyniesie przyszłość?

– Uważam, że większość bazarów i targowisk przetrwa. Staną się niebawem miejscem bardzie targowo-wystawowym (gdzie można zapoznać się z nowościami). Charakter handlowy nie zaniknie. Wszystko zależy od kursu walut – dodaje Jacek Wolski. Tereny przygraniczne zawsze rządziły się swoimi prawami. Jak my tracimy, zarabiają Niemcy, kiedy złotówka się umacnia, tracimy po równo – mówi pan Jacek. Ewa Bondos dodaje, że przyszłość rysuje się w jasnych barwach: – Uważam, że w regionie, w którym działamy, mamy i będziemy mieli do czynienia tak jak i inne hurtownie z wieloma zjawiskami rynkowymi. Konkurencja innych hurtowni, markety, Internet, bezpośrednia sprzedaż do sklepów prowadzona przez producentów i importerów – te czynniki wpłyną na możliwości osiągania wzrostu obrotów i dochodów.