Odwiedziny Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii nie stanowią miłej niespodzianki. Wielu właścicieli sklepów, nawet tych, którzy przesadnie dbają o zwierzęta i porządek, stresuje sama myśl o takiej wizycie.
Dlatego warto mieć się na baczności. Co trzeba wiedzieć i jakie są grzechy główne, które odnotowuje co rocznie WIW oraz błędy, na jakie wskazują klienci?
Grzech główny – zaniedbywanie zwierząt
Sklepy zoologiczne prowadzą specyficzną działalność ze względu na fakt, iż przedmiotem handlu często są żywe zwierzęta. Właściciele takich sklepów powinni zadbać przede wszystkim o nie – to na rybki, ptaszki i gryzonie w pierwszej kolejności kierujemy wzrok. Kurz na półkach czy nawet przeterminowana karma to nic w porównaniu z trzymanym w złych warunkach zwierzęciem. Zbyt małe klatki, brudna podściółka, brak wody czy nieodpowiednie jedzenie – oto główne grzechy właścicieli i sprzedawców w sklepach zoologicznych według klientów. A pamiętajmy, że to właśnie klienci często informują Wojewódzki Inspektorat Weterynarii, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, a także straż miejską i policję o potrzebie kontroli.
Oto tylko trzy spośród wielu wypowiedzi klientów po wizycie w niefachowych sklepach zoologicznych:
• „Króliki mają cztery tygodnie i często zdychają, wszystkie zwierzęta dostają do jedzenia praktycznie samą pszenicę, siano oraz czasami obierki z marchewki i resztki sałaty. Chomiki, koszatniczki i myszoskoczki ciągle się rozmnażają i mają małe. Papugi kozie są w okropnym stanie, wypadają im pióra, są osowiałe, jedna ma dużą ranę na szyi, aż widać kość”.
• „Byłam dzisiaj w zoologiku. Masakra, co tam zobaczyłam. Było z 10 królików wielkości mniej więcej małej dłoni dziecka. Założę się, że niedawno otworzyły dopiero oczka. Jadły mieszankę, nie miały wody ani siana, a na dnie brudnego akwarium leżały trociny”.
• Jedna ze sprzedawczyń napisała na forum: „Pracowałam w Panoramie dość krótko, ale miałam wgląd do zeszytu, w którym były wypisane straty. Jednego dnia padło trupem aż pięć baranków...” .
Nikt nie chciałby, aby klienci źle mówili i pisali (np. na licznych i często odwiedzanych forach internetowych) o jego sklepie. Wręcz przeciwnie – miłe słowa o działalności byłyby znakomitą reklamą. Tzw. marketing szeptany, czyli powtarzane z ust do ust pozytywne informacje na temat danej firmy, produktu, działalności, itp., to dużo skuteczniejsza od innych forma reklamyz racji wiarygodności. Wiadomości pochodzą przecież od osób bezstronnych, często od przyjaciół i rodziny. Zmieniając zwierzętom regularnie podściółkę, zapewniając im wygodne klatki, odpowiednie picie i jedzenie pracujemy nad wizerunkiem swojej firmy.
Grzech drugi – brak reakcji
Zdarza się, że zwierzę zachoruje. Co należy wówczas zrobić? Przede wszystkim – jak radzą właściciele i pracownicy sklepów zoologicznych – odseparować chore zwierzątko od innych, zdrowych i zgłosić się do lekarza weterynarii. Nie zawsze, niestety, tak się dzieje. Jedna ze stałych klientek sklepu zoologicznego w Bochni przestrzega przed zakupami w tym miejscu. Odstraszył ją widok chorego królika, który miał strupy na pyszczku. Co gorsza, obok w klatce była samica z młodymi, które mogły się zarazić (choroby nie zdiagnozowano).
Równie poruszający przykład podaje klientka innego sklepu zoologicznego, w którym zdechłe rybki pływały razem ze zdrowymi. Na jej uwagę, aby odłowić nieżywe zwierzęta, sprzedawca zareagował agresywnie. Stwierdził, że nie musi kupować w tym sklepie. Z pewnością więcej nic w nim nie kupi. Takie widoki na pewno nie zachęcają klientów, także kontrolerzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii mogliby ostro zareagować. Zwierzęta czują – musimy o tym pamiętać, one także potrzebują pomocy, gdy są chore. Widok cierpiącego króliczka porusza serca ludzi, którzy nie odwiedzą więcej sklepu, gdzie nie dba się należycie o zwierzęta, nie zachęci również kontrolerów do wystawienia sklepowi pozytywnej oceny.
Rozwiązanie jest proste: kontrola, czyli sprawdzanie codziennie, a nawet kilka razy dziennie stanu zdrowia zwierząt, czystości podściółki i pomieszczeń oraz świeżości wody i karmy. Także uwagi klientów należy traktować poważnie, wiele osób jest gotowych zgłosić rażące zaniedbania w odpowiednich instytucjach. Poza tym wygląd i stan zdrowia zwierząt są naszą wizytówką.
Kontrola
W celu uzyskania informacji na temat kontroli przeprowadzanych przez różne instytucje, odwiedziłam kilka poznańskich sklepów zoologicznych. W żadnym z nich taka wizyta do tej pory nie miała miejsca. Mimo tego właściciele i pracownicy sklepów nie tylko liczą się z ewentualnym odwiedzinami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, ale i mają swoje specjalne zasady i metody, które pozwalają im zachować nieskazitelną czystość i dbać o zwierzęta. Pracownicy i właściciele sklepów przyznają, że nie wiedzą, na co należy zwrócić szczególną uwagę i co może stać się przedmiotem zainteresowania podczas kontroli.
Warto pamiętać, że kontrole nie są przypadkowe. W przeciwieństwie do sklepów spożywczych, które w każdej chwili może odwiedzić Wojewódzka Stacja Sanitarno- Epidemiologiczna, sklepy zoologiczne nie miewają regularnych kontroli. Może się jednak zdarzyć, że w wyniku interwencji ze strony klienta sklep odwiedzą specjaliści z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, a nawet straż miejska czy policja. Taka wizyta jest niezapowiedziana. – Nie ma obligatoryjnej kontroli – twierdzi Piotr Jaworski, krajowy inspektor w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami. – Kontrola ma miejsce wtedy, gdy ktoś zgłosi fakt naruszenia Ustawy o ochronie zwierząt – mówi. Ze względu na specyfikę działalności prowadzonej przez właścicieli sklepów zoologicznych podczas kontroli konieczna jest obecność lekarza weterynarii lub zootechnika, stąd kontrole łączone – wraz z przedstawicielem TOZ przychodzi specjalista z WIW. Jeśli zdarzy się, że sprzedawca bądź właściciel sklepu nie chce pokazać wymaganych dokumentów (np. dla zweryfikowania legalności sprzedaży egzotycznych okazów zwierząt), osoby przeprowadzające kontrolę mogą wezwać policję.
Kontrola ma na celu sprawdzenie, czy właściciele sklepu wypełniają nakaz właściwego utrzymywania zwierzęcia. – Jeśli nakaz jest świadomie lekceważony, np. właściciel sklepu wie, że zwierzę jest chore, a mimo to nie skonsultował się z weterynarzem, może podlegać karze – mówi Piotr Jaworski. Rodzaj i wysokość kary jest uzależniona od wykroczenia. Do dwóch lat pozbawienia wolności za szczególne okrucieństwo i znęcanie się nad zwierzętami, dodatkowa kara zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, aż po kary pieniężne.
Porady praktyków czystości
Tadeusz i Grażyna Sikorowie, właściciele sklepu Małe ZOO przy ul. Zeylanda w Poznaniu, twierdzą, że najważniejsze jest po prostu zachowanie ogólnej czystości. Zadbany sklep to zadbane zwierzęta. Jak dbać o czystość? – Oczywiście zamiatanie i mycie podłogi, czyszczenie klatek i akwariów. Raz w miesiącu przeprowadzamy dokładną dezynfekcję w sklepie – wyjaśnia pan Tadeusz. Godna pochwały czystość, którą widać od razu po przekroczeniu progu sklepu, nie jest dziełem przypadku. Właściciele sklepu codziennie pracują nad tym, aby oni sami, klienci i zwierzęta czuli się w tym miejscu jak najlepiej. – Zwierzęta codziennie dostają świeżą wodę i jedzenie. Karmione są trzy razy dziennie – mówi pan Tadeusz. – Dbanie o czystość w sklepie to sprawa indywidualna. My z żoną zmieniamy w klatkach ściółkę codziennie, a kuwety są dokładnie myte raz w tygodniu. Jeżeli chodzi o akwaria, to bywa różnie – wszystko zależy od akwarium i od ryb, jakie w nim się znajdują. Czyszczone są w razie potrzeby – dodaje.
I pamiętajmy: czystość w sklepie to nie tylko sprawa nasza i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. To także miejsce, w którym żyją zwierzęta i które odwiedzają inni ludzie. To nasza wizytówka.