Spławik – lekka, o niebanalnym kształcie, pływająca część zestawu to jeden z najważniejszych elementów wyposażenia wędkarza profesjonalisty i amatora. Tylko na pozór, muskająca taflę wody – popularna balsa – to prosty i nieskomplikowany przedmiot. Żeby należycie i skutecznie odegrał swoją rolę, musi spełniać szereg wymogów
– Sprostać gustom, upodobaniom wszystkich miłośników łowienia ryb metodą spławikową – nie sposób. Ciągle poszukuje się nowych rozwiązań, wprowadzając nowe modele i nowe typy. Specyfika i upodobania wędkarzy zmuszają do ciągłego szukania tego idealnego super-spławika. Rynek spławików jest bardzo bogaty, producenci dwoją się i troją, aby skonstruować idealny model. W każdym kraju preferuje się inne modele spławików. W USA łowi się na inne, w Rosji na inne, a w Niemczech, na największym europejskim rynku spławikowym, bardzo tradycyjnym, wymagania są jeszcze większe – podkreśla Konstanty Śniadecki, właściciel firmy ROX. – Największe firmy walczą o klienta za pomocą nowości – rośnie portfolio produktowe – kiedyś wystarczało kilka modeli, dziś wybieramy spośród kilkuset – a wędkarze wciąż pytają o nowe – twierdzi Michał Urbanek, współwłaściciel sklepu zoologiczno-wędkarskiego z Katowic.
Sztuka sprzedaży
– Bogactwo kolorystyczne, tysiące wzorów – ogromny wybór – zwraca uwagę Maciej Skrzetuski, właściciel firmy TiM. Nie sposób jednym zdaniem określić: co, ile, jakie – z uśmiechem dodaje Jerzy Karaś, sprzedawca w sklepie wędkarskim w centrum Poznania. Każda z metod połowu wymaga innego typu spławika. Wyróżniamy spławiki klejowe, rzeczne, kanałowe, jeziorne stałe, jeziorne przelotowe, waglery z dociążeniem stałym, zmiennym, do połowów nocnych itd. Ważne, aby przy wyborze modelu precyzyjnie określić, gdzie będziemy łowili, w jakich warunkach atmosferycznych, o jakiej porze dnia, jakiego typu ryby znajdują się w łowisku. To pytania, na które bezwzględnie musimy znać odpowiedź, inaczej efekt naszych połowów z wędką w ręku może być niezadowalający. To istotne przesłanie do właścicieli sklepów zoologiczno-wędkarskich. Doradztwo w tematyce tak precyzyjnej, jaką jest wędkarstwo, wymaga zaangażowania do procesu sprzedaży wykwalifikowanej, znającej się na sztuce połowów kadry pracowniczej. W innym przypadku klient może się już w sklepie więcej nie pojawić.
Pytamy o spławiki
– Dobrze zaopatrzony dział wędkarski musi spełniać następujące kryterium – oferta asortymentowa powinna być na tyle szeroka, aby zaopatrzyć wędkarza w towar niezbędny do wszystkich metod połowu – podpowiada Konstanty Śniadecki. Warto też, aby sprzedawca znał odpowiedzi na pięć pytań, które nurtują większość wędkarzy: Czy budowa spławika niezależnie od metody połowu powtarza się? Jak wygląda antenka (najbardziej wysunięta część stanowiąca element sygnalizacyjny)? W jakim stopniu korpus zapewnia właściwą wyporność? Czy statecznik posiada dodatkowe obciążenie? Jak prezentuje się uszko lub guma? Dalsze pytania zależą od indywidualnych cech kupującego. I tu, poza wiedzą merytoryczną, liczą się umiejętności sprzedażowe.

Trochę teorii
Jak wyporność spławika wpływa na efekt połowu? Znacząco – odpowie zawodowy wędkarz. Czy amator wolnych chwil spędzonych nad błękitnym akwenem wie, co to znaczy? Otóż wyporność spławika jest wartością, dzięki której możemy określić, jakiego obciążenia potrzebujemy, by właściwie wyważyć spławik. W zależności od masy ogólnej i tego, jak duża jest nadwyżka wyporności (antenka wystająca z wody) możemy przewidzieć czułość spławika. – Czułość powinna być możliwie najmniejsza, czyli taka, żeby spławik skutecznie wskazywał branie, a opór nie wzbudzał podejrzeń ryby, jednocześnie piórko powinno pozostać niewrażliwe na czynniki zewnętrzne (fale, prądy, wiatr) – uważa Karol Janiszewski wędkarz z 20-letnim stażem z Wrocławia. A w jaki sposób właściwie dobrać obciążenie? Tu warto pozostawić pewien zapas wyporności (odpowiednia czułość). Starajmy się również tak rozłożyć obciążenie, aby dostosować je do metody, którą chcemy łowić. Oczywiście, nie wolno zapomnieć o tworzywie, z którego wykonuje się spławiki. Tu najpopularniejsza jest ogorzałka wełnista, popularnie nazywana balsą. To gatunek drzewa z rodziny wełniakowatych. Uzyskuje się z niego bardzo lekkie (lżejsze od korka), białe drewno, które dzięki małej gęstości jest niezastąpionym materiałem do budowy modeli latających i pływających (tu spławików).
Specjalizacja w cenie
– Produkcja spławików to skomplikowany proces – wymaga wysokiego reżimu technologicznego, specjalistycznych maszyn, m.in. obrabiarek CNC oraz wysokojakościowych materiałów do produkcji – opowiada Dariusz Ciechański, medalista mistrzostw Polski w wędkarstwie spławikowym. Po co ta informacja? Aby odróżnić dobrej jakości produkt od taniego chińskiego. Cena nieco wyższa, lecz czy nie warto zainwestować, żeby potem w przypływie nerwów nie łamać wędek, gdy pierwsze branie ryby zakończy się złamaniem i zniszczeniem spławika? Pływający element to przecież ta cząstka zestawu, dzięki której wiemy, że ryba bierze. Bez wprawianego w ruch, niewielkiego i lekkiego spławika niektórzy nigdy nie złowiliby upragnionej ryby.
Łukasz Smolarek