O rynku zoologicznym w Polsce oraz solidności i niezalezności życiowej, rozmawiamy z lekarzem weterynarii Sławomirem Samkowskim, właścicielem firmy Animal Service, wyłącznym importerem produktów amerykańskiego koncernu Diamond Pet Foods
Ł.S. Pańskie korzenie sięgają weterynarii. Skąd zatem pomysł na zoologię?
S.S. Zawsze chciałem być niezależny zawodowo. Jest to jedna z najważniejszych, zrealizowanych idei mojego życia. Po skończeniu studiów weterynaryjnych, przez krótki okres pracowałem w zawodzie, pełniąc obowiązki kierownika lecznicy i pogotowia. Indywidualizm i wewnętrzna chęć zmiany sprawiły, że zająłem się prywatną praktyką weterynaryjną. Primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić – podstawowa zasada w pracy lekarza jest bardzo bliska idei doskonałej zoologii. Wszelkie produkty dla zwierząt muszą również podlegać tej zasadzie.
Ł.S. Ponad 20 lat temu „żelazna kurtyna” izolowała państwa komunistyczne przed kontaktem i wpływem reszty świata. Niezwykle trudno było o produkty pierwszej potrzeby, nie mówiąc o luksusie z zakresu zoologii.
S.S. Miałem szczęście. Zaprzyjaźniłem się z lekarzem weterynarii z Danii, który umożliwił mi dostęp do producentów z zachodniej Europy. Rozpoczynałem od importu nieistniejących już produktów holenderskich wytwórców, aby na przestrzeni lat współpracować z wieloma firmami zarówno europejskimi, jak i tymi zza oceanu.
Ł.S. Słowem: długo badał Pan rynek, aż trafił na Diamond Pet Foods.
S.S. W tamtych czasach bardzo niewiele firm zachodnich wierzyło, że w komunistycznej Polsce można sprzedawać pokarmy dla psów w zadowalających ilościach. Po długich negocjacjach koncern Diamond Pet Foods zdecydował się na rozpoczęcie współpracy, która trwa
już od 20 lat. Przy istniejącej wówczas lecznicy dla zwierząt otworzyłem sklep zoologiczny. Najpierw importowaliśmy pojedyncze palety, następnie niewielkie kontenery, które rozładowywaliśmy ręcznie w samym centrum Warszawy. W latach 80. była to nowość na rynku wzbudzająca szerokie zainteresowanie wśród właścicieli psów.
Ł.S. Co zdecydowało o wyborze amerykańskiej firmy?
S.S. Firmy zza oceanu zdecydowanie przodowały w jakości produktów dla zwierząt. Pod względem smakowitości biły na głowę europejskie karmy. Jednocześnie koncern Diamond Pet Foods zaproponował mi bardzo korzystne ceny. To spowodowało, że podjęliśmy się trudu wprowadzenia suchych karm tej firmy na prawie dziewiczy rynek w Polsce. Byłem jednym z pionierów tej branży. Łza się w oku kręci na wspomnienie kuleczek o nazwie FIT.
Ł.S. Czym jest dla Pana zoologia?
S.S. Weterynaria i zoologia to całe moje życie. Dzięki wykształceniu swobodnie poruszam się w temacie zwierząt. To jedna z moich pasji. Jestem jednak trochę rozczarowany drapieżną komercjalizacją zoologii. Giną małe osiedlowe sklepiki, w których spotykali się na pogaduszki w czasie spaceru właściciele czworonogów. Z dużym sentymentem wracam pamięcią do takich właśnie czasów.
Ł.S. Co zrobić, aby mniejsze specjalistyczne sklepy zoologiczne obroniły się i były konkurencyjne?
S.S. Trudne pytanie. Po pierwsze, właściciele placówek powinni wiedzieć, że rozwój e-sklepów to nie tylko konkurencja, ale również szansa na rozwój. W Internecie brakuje rozmowy, doradztwa, to jest zupełnie inna sprzedaż. Po drugie, sklepy powinny zastanowić się nad swoją ofertą. Być może trzeba zastosować sprzedaż produktów unikalnych. Bardzo dobrego, konkretnego towaru, którego nie sposób kupić gdzie indziej niż właśnie w lokalnym sklepie zoologicznym. To pozwala zatrzymać klienta.
Ł.S. Czy istnieje najlepsza karma?
S.S. Nie ma takiej. Najlepsza karma to taka, która sprawdza się u danego psa czy kota. Często pozornie słabsze jakościowo karmy lepiej służą danemu zwierzęciu niż te uważane za najlepsze. Według mnie podstawowym kryterium, którym powinien kierować się nabywca, to zapewnienie kompletności karmy (w jej składzie powinny znaleźć się wszystkie niezbędne składniki do funkcjonowania organizmu). Karma nie może też zawierać groźnych konserwantów i musi smakować zwierzęciu. Pozostałe parametry należy dobierać w zależności od zasobności portfela. Jeżeli stać nas na karmę ze świeżym mięsem, to ją kupujmy, ale jeżeli nie mamy takiej możliwości, to świetnie sprawdzi się karma na bazie dobrej biologicznie mączki z kurczaka lub nawet karma z przewagą zbóż. Najważniejsze, aby produkt pochodził z pewnego źródła i posiadał zadowalający termin przydatności do spożycia.
Ł.S. Wysoka jakość to…
S.S. O potwierdzeniu jakości świadczy wieloletnie zainteresowanie i przywiązanie klienta. Jakość jest weryfikowana przez zdrowie zwierzęcia. Proszę sobie wyobrazić, że bardzo wielu naszych klientów jest z nami od 20 lat. To już kolejne pokolenia zwierząt, a sentyment do karmy i marki pozostał. To bardzo miłe i wpływa mobilizująco na moją aktywność zawodową.
Ł.S. Jakość według Diamond Pet Foods?
S.S. Została potwierdzona 25 sierpnia 2008 roku, kiedy niezależny audyt zewnętrzny przyznał koncernowi Diamond Pet Foods najwyższą możliwą ocenę – Excellent – w badaniu Good Manufacturing Practices and Safety System (dobra praktyka produkcyjna i bezpieczeństwo żywności). Ta nagroda to potwierdzenie nie tylko najwyższej jakości surowców, ale zapewnienie rygorystycznych norm technologicznych. Dziś etap produkcyjny składa się z 141 punktów kontrolnych. Na każdym z nich następuje sprawdzenie m.in. jakości produktu, higieny maszyn, dokładności dezynfekcji, higieny personelu.
Ł.S. Jakie produkty sprzedajecie?
S.S. Animal Service jest wyłącznym importerem i dystrybutorem produktów amerykańskiego koncernu Diamond Pet Foods. Sztandarowym towarem jest marka Nutra Nuggets. Karma obecna na rynku od wielu lat. Jej konserwatywne opakowanie może nie przyciąga barwną kolorystyką, ale zawiera wszystko, co potrzebne zwierzęciu, a jego właściciel nie jest narażony na nadmierne koszty zakupowe. Inne produkty to składowo bardzo bogata Nutra Gold Holistic. Ponadto za pośrednictwem Internetu sprzedajemy jeden z najlepszych produktów na rynku – Chicken Soup for the Pet Lover’s. Diamond Naturals z kolei to ciekawa oferta dla lokalnych sklepów. Obecnie wprowadzamy karmy bez zbóż z serii Taste of the Wild cieszące się coraz większą popularnością.
Ł.S. Rozmowa o przyszłości
S.S. Bardzo ważne jest utrzymanie sklepów stacjonarnych. Specjalistycznych placówek do, których klient chodzi z potrzeby serca, a nie tylko z „przymusu” zakupowego. Nowoczesne kanały sprzedaży, jak Internet, zmieniają handel na bardziej bezosobowy. Zakupy w sieci to chłodna kalkulacja: kupuję worek karmy i nic więcej. W sklepie zaś, poza workiem karmy kupię jeden czy dwa dodatki, nie mówiąc o interpersonalnych relacjach z właścicielem. To właśnie wzajemna relacja między kupującym a sprzedającym jest przyszłością handlu, nie tylko zoologicznego.