Agility oraz obedience, podobnie jak inne „psie nowości”, przywędrowały do nas z krajów, gdzie zwierzęce sporty cieszą się wielką popularnością i mają duże znaczenie
- Problemy w ludzko-psich kontaktach w dużej mierze wynikają z nieporozumień. Ludziom wydaje się, że psom potrzebne są jedzenie, zabawa, bieganie, a one nie zawsze tego chcą. Większość z nich wprost łaknie poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, czasu spędzonego z człowiekiem – tłumaczy Agnieszka Nojszewska, instruktor szkolenia psów i terapeuta z „Dobrego Psa” – Akademii Porozumiewania się ze Zwierzętami. – Brak posłuszeństwa ze strony psa i nierozumienie komend to częste problemy wychowawcze. Nie nauczymy jednak psa: siadać czy warować krzykiem lub używając siły – podsumowuje. Stąd coraz więcej właścicieli zapisuje się wraz ze swoimi psami na warsztaty agility albo obedience.
Kilka słów o agality…
Angielskie słowo „agality” po polsku oznacza zwinność, ruchliwość, sprawność. Zatem nie ma nic dziwnego w tym, że jeden ze sportów kynologicznych otrzymał taką właśnie nazwę. Agility to sport polegający na tym, że pies prowadzony przez swojego przewodnika głosowymi i ruchowymi komendami musi pokonać specjalny tor przeszkód. – Pies zalicza przeszkody w odpowiedniej kolejności, ale nie zna ich układu przed startem – tłumaczy Marlena Drawska, psi treser. – Przewodnicy przed rozpoczęciem zawodów mają czas na zapoznanie się z układem toru i ich zadaniem jest sprawne poprowadzenie psa przez tor. Na początku swojej kariery pokazy agility umilały czas publiczności podczas przerw w zawodach jeździeckich. Z czasem jednak dyscyplina ta zyskała na znaczeniu i dziś cieszy się dużą popularnością. – Sędziowie oceniają zwierzęta w trzech klasach, które dostosowane są do wielkości psa i w czterech kategoriach trudności. Zwierzę musi pokonać m.in.: stacjonatę (hopkę), oponę, kładkę, huśtawkę, palisadę, slalom, tunel sztywny oraz rękaw – kontynuuje Marlena Drawska. Jej zdaniem agility jest sportem ciekawszym niż obedience. – Choć na pierwszy rzut oka agility nie wydaje się trudną dyscypliną, w rzeczywistości jest inaczej. Wielkie znaczenie ma współpraca przewodnika i psa oraz skupienie – podsumowuje pani Marzena.
Obedience – co to takiego?
Obedience to metoda szkolenia psów na zasadzie wzmacniania pozytywnego, czyli nagradzania, np. smakołykami. Uczy psy posłuszeństwa i zaufania, rozwiązując wiele podstawowych problemów wychowawczych. W obedience nie stosuje się kar ani metod siłowych. Zdaniem Agnieszki Pache, trenera szkoły „Pastel”, obedience to po prostu posłuszeństwo, a zarazem specyficzna relacja łącząca psa z jego przewodnikiem. Pies powinien wykonywać wydane polecenia, liczy się też szybkość i dokładność wykonywania poleceń oraz to, aby pies wykonywał je chętnie i radośnie. Niezwykle istotny jest kontakt, jaki w ciągu realizacji całego programu utrzymuje się między psem i jego przewodnikiem. Zawodnicy startują kolejno w czterech klasach: zero, jeden, dwa i trzy. „Trójka” to klasa międzynarodowa, która umożliwia start poza granicami naszego kraju. W wielu przypadkach to właśnie klasa międzynarodowa jest wymarzonym celem dla miłośników obedience.
Informacje w pigułce
Na polskim rynku wydawniczym z roku na rok przybywa książek poświeconych tematyce szkolenia psów. Podobnie jest z tymi związanymi z agality czy obedience, choć w tej kategorii na razie przeważają wydania obcojęzyczne. Świadomość właścicieli psów rośnie z roku na rok, zatem w naszym kraju na pewno znajdzie się wielu pasjonatów, którzy z chęcią sięgną po tego typu publikacje, nawet jeżeli nie będą one napisane po polsku. Dlatego sklepową półkę z poradnikami, albumami czy monografiami na temat zwierząt warto urozmaicić towarem nieco bardziej wyszukanym. Najlepszym miejscem do ekspozycji jest regał znajdujący się tuż przy ladzie. Dzięki temu produkty te będą zawsze na wyciągnięcie ręki klienta. – Chociaż książki o tematyce szkoleniowej są raczej towarem dodatkowym, w wielu przypadkach mogą korzystnie wpłynąć na dochody sklepu – podkreśla Mariusz Sawicki, kierownik gdańskiej placówki zoologicznej.
autor: Paulina Wasiluk