Wakacje należą się każdemu. Niestety, właściciele mniejszych, często jednoosobowych firm zoologicznych, nie mogą sobie na nie pozwolić. Komu wówczas przekażą obowiązek opieki nad hodowanymi w sklepie zwierzętami?
Żywe zwierzęta to najskuteczniejszy wabik na klienta. Wiedzą o tym właściciele sklepów zoologicznych, którzy rzadko kiedy rezygnują z ich sprzedaży. Nic bowiem skuteczniej nie przyciąga wzroku klienta niż ciekawie zaaranżowana ekspozycja z żywymi zwierzętami.
Żniwo ze sprzedaży gryzoni
– Rodzice dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym zdecydowanie częściej niż psa wybierają chomika, świnkę morską, królika lub rybkę – zapewnia Bartłomiej Zięba, właściciel sklepu zoologicznego Azor. – Opieka nad małymi zwierzętami jest dla dzieci łatwiejsza. Do tego uczy je odpowiedzialności. Nie wyobrażam sobie sklepu zoologicznego, który nie oferuje najpopularniejszych gryzoni, małych ssaków czy ryb – kontynuuje. Tym bardziej że sprzedaż zwierząt pozwala przynajmniej o 1/3 podnieść dochody placówki. Prawdziwe jednak żniwo ze sprzedaży zwierząt detaliści zbierają w okresie wakacyjnym i bożonarodzeniowym. – Liczba kupowanych zwierząt wzrasta wówczas kilkakrotnie – pointuje rozmówca.
Mieć czy nie mieć?
Posiadanie w placówce zwierząt ma niewątpliwie wiele zalet. I choć w ciągu roku opieka nad nimi w żaden sposób nie doskwiera sprzedawcom, w okresie wakacyjnym muszą oni pogodzić obowiązki zawodowe z chęcią posiadania urlopu wypoczynkowego. Niestety, ze względu na specyficzne wymagania żywieniowe i hodowlane poszczególnych gatunków zwierząt, nie każde z nich można przez kilka dni pozostawić bez opieki. Czy da się zatem pogodzić prowadzenie jednoosobowej działalności z wyjazdem na urlop bez szkody dla zwierząt?
Bez zbędnej opieki
Najwięcej szczęścia mają właściciele sklepów terrarystycznych. Jak się okazuje, handel różnego rodzaju pająkami, wężami i żółwiami nie jest tak absorbujący, jak sprzedaż gryzoni czy małych ssaków. Należą one do grupy zwierząt odpornych na głód, a częstotliwość ich karmienia pozwala pozostawić je przez kilka dni bez opieki. Zanim jednak sprzedawca uda się na urlop, musi zapewnić zwierzętom terrariowym należyte warunki. W przypadku dorosłych pająków sprawa jest prosta. Najważniejszym elementem jest ogrzewanie. – Zwierzęta te nie są odporne na niską wilgotność i temperaturę. Trzeba więc zapewnić im odpowiednio przygotowane terrarium. W tym celu warto użyć kabla grzewczego z termostatem lub żarówki podłączonej do wyłącznika czasowego – tłumaczy Karol Bubel, wieloletni hodowca gadów. W drugiej kolejności należy zadbać o odpowiednią wilgotność. Pomocne w tym będzie obfite spryskanie terrarium wodą, które zwilży, ale nie zamoczy ściółki. – Niezbędne jest także wstawienie do terrarium naczynia z małą ilością wody – dodaje.
Z młodymi pająkami jest nieco więcej zachodu. Ze względu na to, że przyjmują pożywienie raz na pięć dni, nie można ich zostawić na dłużej bez opiekuna. Nie poleca się także wsypywania tzw. karmówki na zapas. Spleśniałe, martwe owady mogą zaszkodzić pająkowi, a żywe mogą go zjeść.
Na głód odporne są węże, które pokarm przyjmują raz na kilka tygodni. Jednak przekarmione przed wyjazdem mogą silnie zanieczyścić ściółkę oraz wodę. Dlatego najlepiej nakarmić węża na dwa lub trzy dni przed planowanym urlopem. – W przypadku gatunków wilgotnolubnych, trzeba zaopatrzyć terrarium w zraszanie automatyczne. Termostat lub wyłącznik czasowy będzie w tym przypadku niezbędny – radzi Karol Bubel. Problemów nie powinny przysporzyć żółwie lądowe. Dorosłe osobniki podczas snu zimowego bez pokarmu wytrzymują nawet kilka miesięcy. Mimo to warto je przed wyjazdem odpowiednio przygotować. Aby to zrobić, wystarczy przez mniej więcej dwa tygodnie dobrze je karmić, natomiast na czas urlopu wypełnić terrarium dużą ilością jedzenia i suszonych ziół lub owoców. Bez pokarmu przez dwa tygodnie przeżyją także żółwie wodne. W zbiorniku musi być jednak filtr zabezpieczający wodę przed gniciem.
Ze zwierząt terarryjnych bez opieki nie można zostawiać jedynie jaszczurek. Zdecydowana ich większość powinna być karmiona dwa razy w tygodniu, a nawet codziennie (legwan zielony czy kameleon). Sprzedawcy handlujący jaszczurkami mogą więc zaplanować jedynie krótki urlop.
Mała rybka, mały problem
Właściciele sklepów akwarystycznych również mają szansę na delektowanie się dłuższym urlopem. Istnieją bowiem pewne gatunki ryb, które potrafią przeżyć bez pokarmu nawet i kilka tygodni. Jednak zamiast głodzić zwierzęta, można skorzystać z pomocy karmników automatycznych. Urządzenia te mają wiele zalet, jak przystępna cena, możliwość używania ich przez cały rok. Ponadto karmniki automatyczne są odgórnie regulowane, a niewielkie rozmiary tych artykułów pozwalają umieścić je w górnej części zbiornika. Atutem karmników automatycznych jest także funkcjonowanie za pomocą baterii. – Zanim jednak sprzedawca uda się na urlop, powinien pamiętać o wymianie przynajmniej części wody, aby jej poziom nie był za niski. Równie ważnym elementem jest dokładne wyczyszczenie wszystkich części filtra. Od długości urlopu oraz liczby żywych roślin w akwarium zależy pozostawienie włączonego lub wyłączonego oświetlenia. Jeżeli chcemy, aby było włączone, warto zainwestować w regulator czasowy – tłumaczy Marcin Wierzbicki, sprzedawca z działu akwarystycznego w sklepie Błękitne Akwarium.
Profesjonalna niańka dla gryzoni
Zdecydowanie najwięcej problemów wiąże się z hodowlą wszystkich gryzoni i małych ssaków. To grupa zwierząt, które wymagają niemal całodobowej opieki. Pozostawienie ich samych na jeden dzień nie stanowi żadnego problemu. Wystarczy tylko zwiększyć ilość czystej ściółki w klatce, zapewnić zwierzakowi dostęp do odpowiedniej ilości wody oraz pożywienia. Jeżeli na co dzień chomik lub świnka morska przebywa w nasłonecznionej części sklepu, warto przestawić je w inne miejsce, ale w przypadku kilkudniowego wyjazdu niedopuszczalne jest, aby zwierzęta te pozostały bez opieki. I choć mogłoby się wydawać, że zabrudzona ściółka będzie po powrocie jedynym problemem, niebezpieczeństw jest znacznie więcej. Jednym z nich może być nagła choroba gryzonia. Czy oznacza to, że właściciel sklepu, który nie ma komu powierzyć zwierząt, musi tym samym zrezygnować z urlopu? Wcale nie. Może bowiem skorzystać z usług profesjonalnego opiekuna dla zwierząt. – Petsitter to osoba o odpowiedniej wiedzy oraz kwalifikacjach, dzięki którym może opiekować się konkretnym gatunkiem zwierząt – zapewnia Marta Kozłowska, współwłaścicielka portalu Opieka.nadzwierzętami.pl. Jak się okazuje, znalezienie opiekuna posiadającego specjalistyczną wiedzę wcale nie jest trudne. – W naszym kraju działa kilkanaście portali internetowych kojarzących właścicieli zwierząt z opiekunami – kontynuuje rozmówczyni. – Petsitterzy to osoby doświadczone, posiadające rekomendacje innych właścicieli zwierząt zadowolonych z opieki. Każdy z nich ma prywatne konto z najważniejszymi informacjami oraz danymi kontaktowymi – pointuje Marta Kozłowska. Warto w tym miejscu wspomnieć, że według np. portalu Opiekazwierzat.pl liczba osób pomagających w opiece nad zwierzęciem w samej tylko Warszawie sięga 1500. W Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie waha się od 500 do 1000. – Petsitterzy pomagają w codziennej pielęgnacji zwierząt lub tylko podczas urlopu właściciela. Bardzo często sprawują także opiekę nad chorym zwierzęciem w nocy, podają leki, karmią, szkolą. W zależności od potrzeb można nawiązać krótko- lub długoterminową współpracę. Godzinne wynagrodzenie wynosi od 20 do 60 zł w zależności od miasta. Przy dłuższej współpracy można oczywiście liczyć na rabat – podsumowuje Marta Kozłowska.
autor: Agnieszka Idziak