
Województwo pomorskie jest jednym z trzech nadmorskich województw. Na Mierzei Wiślanej graniczy z Obwodem Kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej – co wpływa na zoologiczną wymianę handlową pomiędzy krajami (eksport legowisk, klatek, dużych opakowań karm). – Zauważamy ogólny wzrost eksportu towarów zoologicznych. W stosunku do roku 2006 jest to przyrost o 23 proc. – mówi Mirosław Palowski, celnik graniczny z Bartoszyc. Ożywienie w handlu dotyczy też wymiany towarowej pomiędzy sąsiednimi województwami. Są to, od wschodu województwo warmińsko-mazurskie, od zachodu zachodniopomorskie, od południowego zachodu województwo wielkopolskie, a od południa kujawsko-pomorskie. Bliskość morza i Trójmiasto to największe handlowe atuty regionu.
Fakty biznesowe i zoologiczne
Województwo pomorskie pod względem zaludnienia i powierzchni zajmuje 8. pozycję w kraju. Gęstość zaludnienia wynosi 120 osób na 1 km2 i jest zbliżona do średniej w kraju (122 osoby na 1 km2). Pomorskie jest województwem zurbanizowanym – ze wskaźnikiem 67,8 proc. ludności zamieszkałej w miastach zajmuje 4. miejsce w kraju. Charakteryzuje je silne zróżnicowanie rozmieszczenia ludności. Trójmiasto wraz z obszarem metropolitalnym skupia ok. 55 proc. mieszkańców województwa, a gminy nadmorskie – 40 proc. ludności. Pracujący w sektorze publicznym to 182,5 tys. osób, a w sektorze prywatnym 539,2 tys. osób. Liczba ta, od dwóch lat, systematycznie zmienia się na korzyść sektora prywatnego (średnio o 0,1-0,25 proc. w roku). Pod koniec 2003 r. stopa bezrobocia w województwie pomorskim wynosiła 21,3 proc. wobec 18 proc. średniej krajowej. W 2006 roku był to wynik 15,4 proc, by w październiku 2008 roku osiągnąć poziom 7,8 proc. (przy 8,8 proc. dla Polski). Widać wyraźnie, że w ciągu 5 lat bezrobocie spadło tutaj o 36,6 proc. Przekłada się to bezpośrednio na liczbę nowych inicjatyw społeczno-gospodarczych. W branży zoologicznej także panuje ożywienie. Otwierają się nowe sklepy (w 2006 roku 152 placówki, w 2008 roku już 169 – jest to wzrost o 11 proc). Według nieoficjalnych informacji z pomorskiego rynku zoologicznego, w 2009 roku planuje się otwarcie kolejnych. Prężnie rozwijają się sieci sklepów zoologicznych (m.in. Zoo Karina, Folwark Zwierzęcy, Pod psem i kotem, Zoolandia), przybywa nowych przedsiębiorców. Iwona Kordycka, kierownik Hurtowni Zoologicznej Rokus w Gdańsku, podkreśla, że ogólny wzrost sprzedaży w kanale zoologicznym, związany jest m.in. z większą zamożnością i zmianą świadomość ludzi, co przekłada się bezpośrednio na wzrost sprzedaży artykułów zoologicznych zarówno w województwie pomorskim, jak i w całej Polsce. Ponadto wzrasta liczba podmiotów zajmujących się hodowlą psów i kotów. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w roku 2005 było to 151 podmiotów, natomiast w 2007 roku – 162. W ciągu 2 lat zatem liczba hodowców psów i kotów zwiększyła się o 10,2 proc. Wskaźnik 3,37 proc. to liczba zarejestrowanych w GUS-ie hodowców w stosunku do całego kraju.

6 procent hurtu i detalu
Według GUS, wzrasta zamożność społeczeństwa w województwie pomorskim. Sprzedaż detaliczna towarów (ceny bieżące) rośnie systematycznie od 2000 roku. W 2000 roku kwota ta wynosiła 16858,1 mln zł (co w przeliczeniu na 1 mieszkańca dawało kwotę 7774 zł), w 2005 roku, kwota 19734,0 mln zł (na 1 mieszkańca przypadało 8982 zł), aby w 2007 roku osiągnąć kwotę 21960,9 (na 1 mieszkańca przypadało 9977 zł). Na przestrzeni 7 lat wzrosty wynosiły odpowiednio 11,5 proc. w 2005 roku (w stosunku do roku 2000) i 11,1 proc w 2007 roku (w stosunku do roku 2005). Dane potwierdzają ogólnokrajową tendencję do bogacenia się społeczeństwa. – Na Pomorzu nadal są nisze w zoologii, które można wypełnić – twierdzi Elżbieta Wasiak, właścicielka Hurtowni Zoologicznej „Elba” z Gdańska. Obecnie liczba zoologicznych sklepów detalicznych to 165 placówek (6 proc. w skali kraju), natomiast 14 (6 proc. w skali kraju) to liczba hurtowni. – O ile zmiana pierwszej liczby nie jest dużym problemem, a tyle otwarcie nowej hurtowni może być trudne. Nieustannie przybywa konkurentów, a rynek powoli się nasyca – twierdzi Mirosław Skwierawski, właściciel sieci zoologicznych sklepów Zoo Karina. W porównaniu z innymi województwami dobre okazują się ostatnie trzy lata dla pomorskich hurtowników. Sprzedaż hurtowa towarów w przedsiębiorstwach handlowych (ceny bieżące) w 2000 r. wyniosła 11478,5 mln zł, w 2003 r. – 24267,5 mln zł, a w 2007 r. 30951,3 mln zł (za GUS, dane dotyczą firm, w których liczba pracujących przekracza 9 osób). Jak ogólny wzrost w kanale hurtowym przekłada się na zoologię? Przedsiębiorstwa hurtowe działające w branży zoologicznej również odnotowują zyski. Nieoficjalne nominalne tempo wzrostu wynosi ok. 5 proc., realne 9-11 proc. Spośród 14 placówek działających w województwie, tylko 5 faktycznie wpływa na biznes zoologiczny, pozostałe to często jednoosobowe mikroprzedsiębiorstwa działające na lokalnym rynku (jeden lub kilka powiatów). Zagrożeniem dla hurtowników są niewątpliwie duże sieci handlowe. One z reguły posiadają własne centra dystrybucji. Do tego coraz więcej mniejszych sieci otwiera własne magazyny, by zmniejszać liczbę pośredników. Rynek hurtowy być może czeka reorganizacja. Problemy z przetrwaniem będą mieć mniejsze hurtownie, zwłaszcza te zajmujące się podhurtem.
Dynamika rozwoju
Najdynamiczniej rozwijają się wielkopowierzchniowe sieci sklepów zoologicznych zlokalizowane w centrach handlowych. Są to oddziały o powierzchni nawet 2000 m2. W ciągu ostatnich 3 lat ilość wielkopowierzchniowych placówek zwiększyła się o 150 proc. rocznie. Profesjonalna obsługa, nienaganne rozmieszczenie produktów na półce (nowoczesny merchandising), estetyka i funkcjonalność. – Jestem zachwycony i mile zaskoczony. Mam nadzieję, że nowe trendy w zoologii już niedługo będą konkurencją dla zachodnich sąsiadów – mówi Mariusz Maćkowiak, klient marketu zoologicznego. Oprócz dużych sieci sklepów prężnie rozwijają się też mniejsze (wzrost 11 proc.). Przykładem może być sieć sklepów Folwark Zwierzęcy. Placówki te nie dysponują tak dużym metrażem, jak markety zoologiczne. Która forma i wizja biznesu jest lepsza? Duża czy mała sieć? – Trudne pytanie. Każdy woli co innego. Duże markety przyciągają zróżnicowaną ofertą (praktycznie można kupić tam wszystko), brakuje natomiast kontaktu ze sprzedawcą, to z kolei atut mniejszych placówek – opowiada Jagoda Marciniak, sprzedawca w sklepie zoologicznym w Kartuzach, dodając, że wybór miejsca, w którym klient zaopatruje się w niezbędne produkty, zależy w dużej mierze od jego przekonań i zasobności portfela. Co zatem wybiera detalista?
Pomorzanin…
Mirosław Skwierawski uważa, że dzisiaj klient z Pomorza jest bardzo wymagający. Zadowala go przede wszystkim produkt najwyższej jakości. Ocenia, że w Trójmieście „najgrubszy” portfel mają mieszkańcy Gdyni, potem Gdańska i na końcu Sopotu. Obserwuje również, że klienci zaczynają poszukiwać nowości, odchodzić od sprawdzonych produktów, co daje możliwość zaistnienia nieznanym markom. Na podstawie rozmów i ankiet przeprowadzonych w dużych sklepach sieciowych, w placówkach zoologicznych zlokalizowanych w centrach handlowych i w małych pojedynczych sklepach, udało się nam wygenerować średni koszyk zakupów mieszkańców Pomorza. Najwięcej wydają mieszkańcy Trójmiasta (średnia z jednego dnia), odpowiednio w Gdyni – 92 zł, Gdańsku – 85 zł i Sopocie – 65 zł. Dalej, w miastach takich jak Malbork, Tczew, Kwidzyn, Chojnice, Słupsk, Starogard Gdański, są to kwoty w przedziale 25-54 zł. Należy dodać, że w dużych marketach zoologicznych w dni świąteczne i weekendy średnia wartość koszyka zakupów wynosi powyżej 95 zł. W dni powszednie natomiast kwoty są niższe średnio o 15-20 proc. Sytuacja ta nie dotyka właścicieli małych sklepów zoologicznych, gdzie sprzedaż jest w większości ustabilizowana (weekendy do 10 proc. wzrostu sprzedaży). – Aby zwiększyć zyski, trzeba wdrażać nowoczesne podejście do biznesu zoologicznego, którym jest traktowanie klienta jak partnera. My stawiamy na pracowników-fachowców. Nie boimy się pytań o detale, doradzamy i pomagamy każdemu – wyjaśnia Elżbieta Wasiak. Wzrost świadomości żywienia i pielęgnacji zwierząt wymusza zmienianie się sklepów. Ten, kto nie zrozumie konieczności innego podejścia do zarządzania i rozmowy partnerskiej z klientem niż tradycyjne, może mieć problemy z utrzymaniem status quo ante, czyli pozycji, na której bazował przez lata.
Przyszłość a kryzys
Nie wiemy, jak przełoży się światowy kryzys na naszą branżę. Z pewnością w województwie pomorskim nie odczuwa się zastoju, co potwierdzają osoby bezpośrednio z nią związane. Dodając do tego wzrastającą świadomość i potrzebę klienta docelowego, można mówić o systematycznym wzroście. Warto śledzić zmiany i trendy zachodnie, nie od dzisiaj wiemy, że zoologia w Europie Zachodniej jest bardziej rozwinięta niż w Polsce. A co do kryzysu światowego… Nawet w obliczu recesji można z powodzeniem prowadzić firmę zoologiczną. Jak? Dbając o klienta, słuchając jego sugestii i bez obaw wprowadzając nowe, innowacyjne pomysły.