Pokarmy dla ryb słodkowodnych

Pokarm dla ryb słodkowodnych można podzielić na pokarm żywy, mrożony i suchy. Najmniej wygodny w handlu, ale bardzo popularny, jest oczywiście pokarm żywy. Czy przynosi on placówkom duży zysk? Na ten temat można by polemizować

Marże na tego typu produkcie są bardzo wysokie, ale koszty również. Straty nierzadko przewyższają zysk. Po pokarm żywy zwykle trzeba pojechać, czyli tracimy czas, kosztuje też paliwo, nie mówiąc już o eksploatacji samochodu. Gdy już mamy w sklepie żywy pokarm, to zaczynają się kolejne związane z tym problemy. Przechowywanie w lodówce czy porcjowanie pociąga za sobą kolejne koszty, których nie liczymy. Specyficzny zapach to nie tylko dyskomfort, ale również kiepska wizytówka sklepu. I wreszcie najgorsze: ponieważ nie da się przewidzieć, ile danego żywego pokarmu nam się sprzeda, a nie możemy zamówić go zbyt dużo, żeby nie mieć strat, pojawia się brak ciągłości w sprzedaży i niezadowolenie klientów.

Pokarm mrożony

Alternatywą dla pokarmu żywego jest pokarm mrożony. Dużo bardziej estetyczny, w kolorowych blistrach i prawie bezzapachowy. Nie trzeba już go porcjować ani przez cały czas filtrować. Większość hurtowni dowozi tego rodzaju pokarmy, a na rynku jest wielu producentów i szeroka gama rodzajów. Termin ważności jest dość długi, więc można się zaopatrzyć w większą ilość, aby mieć ciągłość sprzedaży. Problem pojawia się latem. Mrożonki należy przewozić w niskich temperaturach. Są oczywiście specjalnie przystosowane do tego pojemniki, ale nie zawsze zdają one egzamin, zwłaszcza przy bardzo wysokich temperaturach lub długim czasie przewozu. Jeżeli się rozmrożą, nie nadają się do użycia lub ponownego zamrożenia. Poza tym w sklepie musimy je gdzieś przetrzymywać. Oczywiście w chłodziarce, a więc mamy kolejną inwestycję, a oprócz tego comiesięczny wyższy rachunek za energię elektryczną.

Pokarm suchy

Pozostają pokarmy suche. Tu również jest wielu producentów. Na polskim rynku znajdziemy zarówno marki krajowe, jak i zagraniczne: z Niemiec, Japonii, Czech i Chin. Konkurencja jest bardzo duża. Producenci prześcigają się w pomysłach. Wielu z nich ma wysoko zaawansowane hale produkcyjne i własne laboratoria. I właśnie te laboratoria to serca koncernów. Tu odbywają się wszystkie badania dotyczące pokarmu oraz tego, co i w jakich proporcjach powinno się w nim znajdować. Istotna jest nie tylko ilość białka i tłuszczu (nie oznacza to, że im jest tych składników więcej, tym lepiej). Istotne jest odpowiednie zbilansowanie oraz pochodzenie składników. Bardzo ważną rolę odgrywają też witaminy i pierwiastki śladowe, aminokwasy, nienasycone kwasy tłuszczowe, wartościowe węglowodany oraz substancje balastowe, których nie powinno zabraknąć w dobrym pokarmie. Wśród pokarmów suchych w zależności od technologii i sposobu produkcji możemy znaleźć bardzo popularne płatki czy granulki, ale i różnego rodzaju tabletki, a od niedawna także chipsy. Najwyższej jakości pokarm suchy to pokarm liofilizowany, którego proces produkcji jest najbardziej złożony, ale za to w efekcie jest najbardziej zbliżony do naturalnego. Co ważne, nie traci wartości odżywczych, zapachu ani smaku, a nawet swojej konsystencji. Większość firm ma również produkty przeznaczone dla konkretnych gatunków ryb, gdzie brana jest pod uwagę nie tylko wielkość ryb, ale również naturalne środowisko w jakim żyją, ich indywidualne zapotrzebowania oraz układ pokarmowy.

Niezbyt duży wybór

Wśród pokarmów żywych wybór jest niewielki. Zwykle możemy zakupić ochotkę, szklarkę czy rozwielitkę. A więc dieta jest uboga. W przypadku pokarmów mrożonych oferta jest zbyt bogata, aby ją wymieniać. Ale czy wszystkie składniki występują w naturalnym środowisku ryb? Przyjęło się, że dla niektórych gatunków, np. dyskowców, nie ma nic lepszego niż serce wołowe. Niestety, nic bardziej mylnego. Serce wołowe zawiera co prawda 21 proc. białka, ale ryby mogą wykorzystać tylko 3 proc. Pozostałe 85 proc. zostaje niestrawione i służy za pokarm bakteriom i wiciowcom, a także bardzo zanieczyszcza wodę.

Rozwinięty rynek

A co sklepom oferują producenci pokarmów? W przypadku żywych pokarmów niestety nic. W przypadku mrożonych niektórzy, przy podpisaniu odpowiedniej umowy, mogą wyposażyć sklep w chłodziarkę. Większe firmy posiadają foldery i broszury ze swoimi produktami. Najlepiej wygląda współpraca z producentami i importerami pokarmów suchych. Większe i dbające o klientów i swój wizerunek firmy mają szerokie programy wizualizacji z oświetleniami zewnętrznymi, wewnętrznymi oraz regałami na produkty. Nie zabraknie tu również materiałów marketingowych, takich jak plakaty, foldery, poradniki. Niektóre firmy wydają nawet swoją gazetę, przeprowadzają szkolenia i seminaria. Ale czy pokarmy suche są bez wad? To zależy od wielu czynników, począwszy od doboru odpowiednich składników, technologii produkcji, a kończąc na opakowaniu, które tylko wbrew pozorom jest bez znaczenia. I nie liczy się tu jedynie ładna szata graficzna i design. Przede wszystkim opakowanie nie powinno być przezroczyste, ponieważ wpływ światła słonecznego niszczy wszystkie witaminy zawarte w pokarmie. Hermetycznie zapakowany produkt nie pozwala na dostęp destrukcyjnego dla pokarmu powietrza i ma dłuższy termin ważności. Jeszcze jeden bardzo ważny argument przemawia za handlem pokarmem suchym. W tej chwili nie można sprzedawać leków dla ryb ozdobnych. W przypadku stosowania pokarmów żywych istnieje większe prawdopodobieństwo, że wprowadzimy do naszego zbiornika chorobotwórcze wirusy i bakterie. Zwykle właściciele sklepów potrafią sobie poradzić w takiej sytuacji, ale klienci już nie zawsze. Wielu nie da sobie rady i z pewnością się zniechęci do tego pięknego hobby. Podobnie jest z niewłaściwą dla ryb dietą. Jeżeli nieodpowiednio dobierzemy pokarm lub będzie on złej jakości, mogą pojawić się choroby niedoborowe, które rozwijają się bardzo powoli a co za tym idzie, trudno je zauważyć. Nadmiar lub niedobór witamin, minerałów może prowadzić do różnego rodzaju krzywic, deformacji ciała, płetw lub skrzeli, a nawet do choroby zwanej dziurawicą.

Dylematy sprzedawcy

Reasumując, bez wątpienia najtrudniej handlować jest żywym pokarmem. Sprawia on najwięcej problemów i przynosi najwięcej strat. Zarobek pomimo stosunkowo wysokiej marży również nie jest zadowalający. Różnie jest z dostępnością żywego pokarmu, który często nie jest odpowiednim pożywieniem dla konkretnego gatunku. Tego rodzaju dietę należy wspomagać witaminami i minerałami. Przy mrożonkach mamy problem z przewozem i przechowywaniem. Dużo mniejsze straty, ale za to dodatkowe inwestycje i koszty. W przypadku pokarmów suchych sytuacja wygląda najlepiej. Kupując produkty od dużych, znanych firm, które zwykle mają własne laboratoria, mamy najlepszą jakość popartą badaniami. Nie ma problemu z przewozem, przechowywaniem i konfekcjonowaniem. Produkt się nie psuje i ma długi termin przydatności. Od producenta czy importera otrzymamy pomoc w postaci fachowej obsługi, np. przedstawiciela handlowego, oraz wszystkie materiały marketingowe i dydaktyczne. Na firmowym regale produkty bardzo dobrze się prezentują, a piękne, kolorowe i estetyczne opakowania przyciągają wzrok i są specjalnie przystosowane do przechowywania pokarmu. Marże są zwykle bardzo podobne w przypadku wszystkich rodzajów pokarmów, ale zyski trzeba policzyć dopiero po głębokim przemyśleniu i przeliczeniu dodatkowych kosztów i strat.