Na pytania o problemy zwierząt, niehumanitarne ich traktowanie oraz o tym, co udało się zrobić w 2008 roku odpowiada Anna Szwapczyńska, wiceprezes Fundacji Viva!
Wróćmy do korzeni…
Ideę powstania organizacji Viva! (Vegetarians International Voice for Animal) zainicjowała w 1994 roku w Wielkiej Brytanii Juliet Gellatley, pisarka i obrończyni praw zwierząt. Działalność organizacji uwzględnia dwa nurty. Pierwszy to prozwierzęcość, walczymy o prawa zwierząt (towarzyszących, gospodarskich), drugi zaś promuje wegetarianizm.
Skąd pomysł na otwarcie oddziału, filii Fundacji Viva! w Polsce?
Kilkanaście lat temu w kraju łamano prawa humanitarnego traktowania koni (dodam, że nadal „eksportujemy” do Francji czy Włoch). Zwierzęta wywożono na rzeź, nie przestrzegano norm sanitarnych. Problemem żywo interesowała się Juliet Gellatley. Dlatego, w celu lepszej kontroli i monitoringu niekorzystnych zjawisk, założycielka brytyjskiej organizacji sfinansowała i powołała w 2000 roku Fundację Viva! w Polsce. Jesteśmy dzisiaj niezależnie działającą organizacją, zarejestrowaną na terytorium Polski, która ideologicznie związana jest z Wielką Brytanią.
Jakich aspektów dotyczy działalność fundacji?
Zajmujemy się problemami zwierząt i łamaniem ich praw. Nasze działania obejmują zarówno transport zwierząt, warunki ich hodowli (także chów wielkoprzemysłowy czy futrzarski), jak i problem bezdomności zwierząt. Przyłączamy się również do licznych akcji międzynarodowych, jak np. „Akcja przeciwko zabijaniu fok w Kanadzie”.
Co udało się zrobić w ciągu tych ośmiu lat?
Wprowadzaliśmy i nadal prowadzimy kilka ważnych kampanii. Każda z nich wiąże się z innym aspektem ochrony zwierząt. Najstarsza nosi nazwę „Nie w moim imieniu” i dotyka problemu wywożenia koni na rzeź. Opiera się na dwóch elementach: z jednej strony liczymy na poparcie społeczeństwa, jego czynny udział i przeciwdziałanie (np. poprzez liczne petycje), z drugiej zaś zapobiegamy nielegalnemu wywozowi zwierząt za granicę (w 2008 roku uratowaliśmy lub wykupiliśmy 76 koni). Zapewniamy im opiekę weterynaryjną, miejsce, w którym wracają do zdrowia (zaprzyjaźnione gospodarstwa rolne, agroturystyczne), aby w końcu znaleźć dla nich nowych właścicieli…
…a kolejne inicjatywy?
Drugą ważną akcją jest kampania „Kwik rozpaczy”. Występujemy przeciwko niehumanitarnemu traktowaniu i zabijaniu zwierząt w wielkoprzemysłowych przedsiębiorstwach. Ponadto podejmujemy inicjatywy związane z kampanią „Ratuj foki”, dotyczące zabijania kanadyjskich ssaków w celu uzyskania z nich futer. Co ciekawe, Polska była krajem, który importował duże ilości naturalnych foczych futer. Podobnym i kolejnym projektem „Antyfutro” sprzeciwiamy się chowowi zwierząt z przeznaczeniem uzyskania z nich futer. Bojkotujemy firmy posiadające w swojej ofercie „futrzane” produkty. Każdego roku w okresie bożonarodzeniowym zmagamy się z problemami niehumanitarnego odławiania, transportowania, przetrzymywania i zabijania karpi. Kampanią „Bezkrwawe święta” próbujemy edukować i uświadamiać społeczeństwo. Przeprowadzamy inspekcje w miejscach sprzedaży ryb, zgłaszamy do prokuratury przestępstwa (łamanie zapisów Ustawy o ochronie zwierząt). Ostatnią ważną inicjatywą jest kampania „Wybierz miśka”. Akcja łączy wysiłki wielu prozwierzęcych organizacji, zmagających się z problemem bezdomności zwierząt. Pomagamy edukować społeczeństwo, uczymy wrażliwości na krzywdę, informujemy o miejscach do i z których możemy zanieść i zabrać zwierzaka. Propagujemy sterylizację zwierząt jako jedyną skuteczną metodę zapobiegania bezdomności, dokarmiamy zwierzęta wolno żyjące oraz współpracujemy ze schroniskami w całej Polsce.
Wiem, że współpracujecie z policją i strażą miejską w Warszawie.
Od lipca 2008 roku bierzemy udział w projekcie realizowanym przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawa, poprzez który szkolimy i edukujemy służby mundurowe: straż miejską i policję. Omawiamy zagadnienia prawne związane ze zwierzętami (w szczególności Ustawa o ochronie zwierząt) oraz dzielimy się własnymi spostrzeżeniami na podstawie doświadczeń zbieranych podczas interwencji.
Niewątpliwie kampanie pomagają w poznaniu i rozpropagowaniu problemu. Czy jednak przynoszą wymierne korzyści w postawie społeczeństwa?
Wzrasta liczba osób odpowiedzialnych społecznie. To ważne, bo wiemy, że nasze działania nie idą na marne. Ludzie są coraz bardziej wrażliwi na krzywdę zwierząt, reagują na nieuczciwość innych, pomagają eliminować zjawisko bezdomności czworonogów. Aktywnie pomagają znane osoby, agencje reklamowe nieodpłatnie udostępniają materiały, media „mówią” o problemach zwierząt, wielu wolontariuszy oferuje pomoc. Firmy i osoby prywatne pomagają finansowo (np. oddają 1 proc. podatku). Te i inne aspekty napawają mnie optymizmem.
Czego brakuje do pełni szczęścia?
Dobrego prawa. Obowiązująca Ustawa o ochronie zwierząt nie rozwiązuje wielu ważnych problemów, innymi słowy, nie zawsze gwarantuje wykonawstwo. Brak jest aktualnych nowelizacji i rozporządzeń. Jedyne w ostatnim czasie zmiany to dostosowanie aktu do przepisów unijnych. Nie pozostajemy jednak bierni. Działamy w komisji przy Sejmie RP, która pracuje nad nowelizacją ustawy i mam nadzieję, że uda się nam niebawem wprowadzić w życie lepsze przepisy.
Lepsze, czyli jakie?
Podejmujemy starania, aby wprowadzono zapis o obowiązku chipowania (znakowania) wszystkich nowo narodzonych zwierząt. Ma to na celu stworzenie ogólnopolskiego monitoringu zwierząt. Drugim bardzo ważny zapis dotyczy wprowadzenia dożywotniego zakazu opieki dla osób, które znęcały się nad zwierzętami.
Na koniec…
W roku 2008 uratowaliśmy 76 koni (20 jest nadal pod naszą opieką), dokarmialiśmy i opiekowaliśmy się kilkuset kotami wolno żyjącymi (na opiekę nad zwierzętami przeznaczyliśmy ponad 420 tys. zł), współpracowaliśmy z wieloma organizacjami i instytucjami, przeprowadziliśmy kilkadziesiąt kontroli związanych z łamaniem praw zwierząt. Braliśmy udział w akcji popierającej wprowadzenie zakazu importu foczych skór do Unii Europejskiej oraz demonstracji w tej sprawie pod Parlamentem Europejskim. Współorganizowaliśmy także konferencję prasową na ten temat w polskim Sejmie. Jak zawsze aktywnie opowiadaliśmy się za prawami zwierząt (pikiety, wiece, pochody). Wydrukowaliśmy i rozesłaliśmy nieodpłatnie do dystrybucji ponad 250 tys. ulotek dotyczących prowadzonych przez nas kampanii. Dzięki nam nowe domy znalazło ponad 200 zwierząt, zrealizowaliśmy również i oddaliśmy w ręce szkół film edukacyjny o bezdomności zwierząt, uruchomiliśmy nowy serwis internetowy Wybierzmiska.pl oraz przeprowadziliśmy kampanię promującą sterylizację zwierząt jako najskuteczniejszą metodę zapobiegania bezdomności. Kilkadziesiąt razy występowaliśmy w mediach, wypowiadając się w obronie zwierząt na łamach ogólnopolskich i lokalnych gazet, rozgłośni radiowych, stacji telewizyjnych i portali internetowych. Środki pozyskane od naszych sympatyków – szczególnie 1 proc. podatku – umożliwiają nam także pracę nad materiałami wspierającymi realizację kampanii na rzecz praw zwierząt oraz ich humanitarnego traktowania.