- Niekiedy uda nam się złapać złodzieja na gorącym uczynku, a czasami wyjdzie on niezauważony – twierdzi Anna Kucharska, specjalista ds. marketingu w sieci zoologicznej Kakadu. Po chwili jednak dodaje, że zjawisko przybiera na sile. Skąd o tym wiemy? Rozmiar strat najczęściej widać podczas inwentaryzacji. Kierownicy wielkopowierzchniowych placówek dodają, że w ich przypadku straty miesięczne są ogromne. Podobne głosy dobiegają z kanału nowoczesnego (sieci Carrefour, Real, Tesco). Tu łatwo o anonimowość, tysiące metrów kwadratowych powierzchni to pole popisu dla złodzieja. Drobne kradzieże saszetek, puszek z karmą, przysmaków zdarzają się równie często, co kradzieże gum do żucia, słodyczy czy papierosów. W jaki sposób zlikwidować proceder? A może to walka z wiatrakami i mówić powinniśmy tylko o zapobieganiu i minimalizowaniu strat?
Smutne fakty
Według informacji opublikowanych w „II światowym raporcie o kradzieżach w handlu detalicznym”, przygotowanym przez brytyjski instytut Centre of Retail Research, wynika, że wartość strat sieci handlowych w Polsce w 2008 roku wyniosła 1,1 mld euro, czyli więcej niż w Czechach, na Węgrzech, Słowacji oraz w państwach bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) razem wziętych. Jednak w naszym kraju skradzione towary oraz pomyłki wewnętrzne stanowiły równowartość 1,36 proc. przychodów sieci (w 2007 r. było to 1,34 proc.), w porównaniu z 1,38 proc. na Węgrzech i w Czechach. Polska ma na tle całej Europy wyjątkowo wysoki odsetek kradzieży dokonanych przez pracowników. Stanowią one 36,1 proc. wszystkich strat. Wyższy wskaźnik odnotowano tylko na Węgrzech i w krajach bałtyckich, gdzie przekroczył on 38 proc. Nasz kraj wyróżnia także liczba pomyłek wewnętrznych, która sięga 18,5 proc. ogółu strat ponoszonych przez sieci. Średnia europejska wynosi pod tym względem 16 proc. Liczba kradzieży dokonywanych przez klientów jest natomiast w Polsce najniższa na tle Europy. Ich udział to 39,2 proc. w porównaniu ze średnim poziomem 46,8 proc. dla całego kontynentu. Dane przedstawiają problem w skali makro. A co ze skalą mikro, którą reprezentuje nasza branża? Tu możemy jedynie szacować. Brak danych, podobnie jak w innych segmentach branży, jest zauważalny. Firmy nie dzielą się informacjami. Duża ilość kradzieży niekorzystnie wpływa na wizerunek sklepu czy sieci sklepów. Dlaczego? Ponieważ skłonności do lepkich rąk mają nie tylko klienci, ale także pracownicy placówek…

Portret sprawcy
Dane raportu jednoznacznie wskazują winowajców. Sprawcami największych strat w sieciach handlowych (41,2 proc.) są nieuczciwi klienci. Kradzież towarów przez pojedyncze osoby lub przez zorganizowane grupy przestępcze kosztowała sklepy w zeszłym roku 29,3 mld euro. Drugie miejsce na haniebnej liście zajmują nieuczciwi pracownicy, którym przypisuje się kradzież szacowaną na niemal 26 mld euro (36,5 proc.). Najczęściej kradli towar (38,4 proc.) lub gotówkę z kasy i kupony rabatowe (23,8 proc.). Zdarzały się jednak również fałszywe zwroty towaru (19,7 proc.) czy poważne malwersacje finansowe (7,8 proc.). Kradzieże zdarzają się także jeszcze, zanim towary trafią do sklepu. Za 5,8 proc. strat o wartości 4,1 mld euro odpowiadają dostawcy i pośrednicy handlowi. Czasem jednak zmniejszenie przychodów nie wynika ze złych intencji. Aż 16,5 proc. strat (11,7 mld euro) ma związek z ludzkimi pomyłkami, m.in. błędnym nabiciem ceny czy nieścisłościami w księgowości.
Procentowy udział źródeł strat w handlu detalicznym:
• pracownicy – 36,5 proc.,
• klienci – 41,2 proc.,
• wewnętrzne pomyłki – 16,5 proc.,
• dostawcy, firmy handlowe – 5,8 proc.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych z „II raportu o kradzieżach w handlu detalicznym w 2008 roku” (w mld euro)
Zoologiczna rzeczywistość
Problem kradzieży nie omija sklepów zoologicznych. Amatorów na „darmowe” przysmaki lub akcesoria dla zwierząt nie brakuje – uważa Patrycja Słabiak, kierownik zmiany Zoo Natura Silesia Katowice. – Często „znikają” kosteczki, zabawki, obróżki, ale bywają i trudne dla sklepu sytuacje. Zdarzyło się nam przyłapać osoby, które usiłowały przywłaszczyć sobie psa bez płacenia – dodaje. Pani Patrycji wtóruje podinspektor Joanna Lazar z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Niedawno w tym śląskim mieście złodzieje skradli 350 pająków ptaszników, kilkadziesiąt węży zbożowych, gekony. Zwierzęta znajdowały się w zabezpieczonym terrarium. To pokazuje, że żywy towar jest równie cenną zdobyczą. Łupem nieuczciwych klientów pada także kosztowny sprzęt wędkarski. Przykład? – Niedawno w Lęborku sprawcy wynieśli towar warty ponad 11 tys. zł – podejrzewamy, że do sklepu weszli na tak zwaną pasówkę, czyli posługując się dopasowanym kluczem. Ukradli nie tylko wędki, ale również kołowrotki, spławiki i haczyki oraz między innymi pompki tlenowe do akwariów – mówi st. asp. Andrzej Hachaj z sekcji prewencji Komendy Powiatowej Policji. Dalej na stronach portalu internetowego NaszeMiasto.pl czytamy, że okradziono inny sklep zoologiczny w Lęborku. Włamywacze dostali się do niego, wybijając szybę. Zniknęły różne akwaria i terraria oraz królik. Szacowane straty – 4,5 tys. zł. Proceder ma także drugą stronę medalu. Niejednokrotnie wina leży po stronie samych sprzedawców. Sprzedaże „na lewo” bez pobierania opłat, zamiana ryb akwariowych, nieuczciwa sprzedaż na wagę czy w końcu brak zgłaszanych usterek – nieustannie wpływają na wizerunek sklepowego budżetu.
Konieczna ochrona
Piotr Szczodrowski, koordynator sieci Zoo Natura, podkreśla, że aby zapobiegać negatywnym skutkom kradzieży, sklepy wprowadzają szereg zabezpieczeń. Standardem w sieci Zoo Natura (coraz częściej także i w innych placówkach) są bramki antykradzieżowe oraz zabezpieczenie towarów poprzez eksponowanie produktów w miejscach najlepiej widocznych. – Artykuły o wysokiej wartości są eksponowane w miejscach dostępnych dla oczu każdego pracownika, aby zapewnić im stały i odpowiedni nadzór – podkreśla. Z kolei Barbara Kolenda, kierownik w szczecińskim sklepie zoologicznym Aquael Zoo, zwraca uwagę na fakt, że walka ze złodziejem nie jest łatwa bo nigdy nie wiadomo, kto tak naprawdę kradnie. Na zwykłego złodziejaszka wystarczą jako zabezpieczenie kamery, bramki, lustra, lecz gdy będziemy mieli do czynienia z profesjonalistą, który żyje z kradzieży, to mimo wszystkich zabezpieczeń taka osoba będzie w stanie coś ukraść wynieść ze sklepu. Może to być nawet rzecz warta przysłowiową złotówkę. Złodziej profesjonalista po prostu chce sam sobie udowodnić, iż zabezpieczenia nie są dla niego żadną przeszkodą. Uważam, że najlepszym zabezpieczeniem jest człowiek, który jest w stanie dostrzec złodzieja, pilnować taką osobę, nie odstępując jej na krok.
Kryzys a wzrost kradzieży
W raporcie czytamy też, że choć sprzedawcy potrafią szybko wskazać produkty, które cieszą się największym zainteresowaniem wśród złodziei, to wielu z nich nie wykorzystuje tej wiedzy w praktyce. Aż 30,3 proc. najbardziej zagrożonych towarów nie jest w żaden szczególny sposób zabezpieczona. – Daje to możliwość szybkiej poprawy sytuacji. Z uwagi na fakt, że recesja oznacza wzrost kradzieży, współpracujemy z detalistami, aby pomóc im rozwiązać najbardziej palące problemy. Większość z nich dostrzega potrzebę usprawnienia programów ograniczania strat, dlatego w 2009 r. konieczne jest wypracowanie podejścia ukierunkowanego na ochronę produktów największego ryzyka, aby zapobiegać spadkowi rentowności – mówi Rob Van der Merwe, prezes firmy Checkpoint Systems. W kryzysie ludzie bywają bardzo pomysłowi – podkreśla Marcin Lewandowski. W pierwszej kolejności szukają miejsca, które ukryte jest przed wzrokiem sprzedawcy lub nie zostaje objęte okiem kamery. Następnie wyłamują paski magnetyczne i chowają produkty pod ubranie. Joanna Sadło, koordynator sklepów Zoo Karina, przyznaje, że niewielkie gabaryty ginącego towaru utrudniają złapanie złodzieja na gorącym uczynku. Dwu- lub trzykrotne zwiększenie załogi zminimalizowałoby problem kradzieży praktycznie do zera. Tak, lecz placówek nie stać na zwiększanie kosztów, więc nie tu należy szukać rozwiązania problemu. Na ochronę przed kradzieżami światowe sieci handlowe wydały w ostatnim roku 17,3 mld euro, co stanowi 0,33 proc. ich przychodów ze sprzedaży (wobec 0,35 proc. rok wcześniej). Ponad połowę tej kwoty – 9,5 mld euro – przeznaczono na zatrudnienie pracowników ochrony. Kolejne 5,5 mld euro wydano na sprzęt, taki jak elektroniczne zabezpieczenia i systemy IT – czytamy w raporcie.
Złodziej – znawca branży
Jak wynika z informacji przekazanych przez rzeczników prasowych policji w powiatach: żagańskim, słupskim, częstochowskim i świdnickim, złodziej, który dokona niedozwolonego czynu w placówce zoologicznej, nie zawsze wie, co kradnie. Dlaczego? Jak udało się nam ustalić, sprawcy w różnych okresach czasu włamywali się na terenie powiatów również do sklepów spożywczych, kiosków, samochodów ciężarowych i osobowych, altanek na ogródkach działkowych, garaży, warsztatów samochodowych i innych obiektów, z których kradli przedmioty mające jakąkolwiek wartość, powodując jednocześnie liczne zniszczenia z tytułu dokonywanych włamań. Wniosek? Profil złodzieja jest zagadką. Z jednej strony wina leży po stronie handlowca, z drugiej docelowego klienta sklepu zoologicznego, a z jeszcze innej złodzieja, dla którego placówka zoologiczna jest tylko kolejnym przystankiem na grabieżczej mapie. Jak więc chronić sklep i jego zawartość? Właściciele sklepów powinni wnikliwie i starannie dobierać personel. Budujmy wzajemne więzi i zaufanie. Rada dla sprzedawców – oczy dookoła głowy. Nawet najlepsze zabezpieczenia nie zastąpią uwagi, wnikliwej obserwacji i przytomnego umysłu. A to najkrótsza droga ku zdrowiu w dniu inwentaryzacji.
Człowiek najlepszym zabezpieczeniem
Barbara Kolenda,
kierownik sklepu
Aquael Zoo w Szczecinie
Skala kradzieży w zoologii może nie jest tak ogromna, jak w innych branżach, lecz coraz częściej ma miejsce. Nie zawsze wbrew stereotypowi złodziejami są młodzi ludzie. Coraz częściej spotykamy się z sytuacjami, gdy drobiazgi dla swojego pieska kradną starsze osoby. Walka z złodziejem nie jest łatwa, bo nigdy nie wiadomo, kto tak naprawdę kradnie. Na zwykłego złodziejaszka wystarczą jako zabezpieczenie kamery, bramki, lustra, lecz gdy będziemy mieli do czynienia z profesjonalistą, który żyje z kradzieży, to mimo wszystkich zabezpieczeń taka osoba będzie w stanie coś wynieść ze sklepu. Może to być nawet rzecz warta przysłowiową złotówkę. Złodziej profesjonalista po prostu chce sam sobie udowodnić, iż zabezpieczenia nie są dla niego żadną przeszkodą. Uważam, że najlepszym zabezpieczeniem jest człowiek, który jest w stanie dostrzec złodzieja, pilnować taką osobę, nie odstępując jej na krok.
Bardzo trudno zapobiec kradzieży
Patrycja Słabiak,
kierownik zmiany
Zoo Natura Silesia Katowice
Problem kradzieży nie omija sklepów zoologicznych. Amatorów na „darmowe” przysmaki lub akcesoria dla zwierząt nie brakuje. Zapobiec temu procederowi nie sposób, jednak poprzez zabezpieczanie towaru i uważniejsze zainteresowanie się przez sprzedawców klientami można ryzyko kradzieży ograniczyć. Często „znikają” kosteczki, zabawki, obróżki, ale bywają i trudne dla sklepu sytuacje. Zdarzyło się nam przyłapać osoby, które usiłowały przywłaszczyć sobie psa bez płacenia. Na szczęście pracownicy przytomnie zareagowali, wezwano policję i sprawa miała dla sklepu szczęśliwy finał, tzn. odzyskano pieska, a złodzieje ponieśli konsekwencje. Problem kradzieży na co dzień słabo widoczny, w skali roku robi się poważny i odbija się w sposób zauważalny na finansach firmy.
Straty spowodowane kradzieżami są znaczne
Anna Kucharska,
specjalista ds. marketingu Kakadu
Kradzieże na całym świecie, również w Polsce, stanowią dość poważny i kosztowny problem. Branża zoologiczna również jest narażona na takie straty. Dosyć często odnotowujemy kradzieże w naszej sieci sklepów. Niekiedy uda nam się złapać złodzieja na gorącym uczynku, czasami wyjdzie on niezauważony. Rozmiar strat najczęściej widać podczas wyrywkowej inwentaryzacji. W wielkopowierzchniowych sklepach miesięczne straty spowodowane kradzieżami mogą być jednak znaczne. Najczęściej łupem złodziei padają rzeczy drobne i małe, takie jak saszetki, puszki z karmą oraz przysmaki, bo zmieszczą się do kieszeni kurtki bądź torebki. Cenne i małe przedmioty, które łatwo mogą zostać skradzione, staramy się trzymać w zabezpieczonych szklanych gablotach. Praktycznie we wszystkich sklepach są bramki antykradzieżowe. Największe placówki posiadają profesjonalną ochronę firmy zewnętrznej, a nowo otwierane wyposażane są w systemy kamer monitorujących.
Mamy nadzieję, że kiedyś uda nam się zredukować ten problem do minimum.