Szacuje się, iż obecnie w naszym kraju jest około 2 mln wegetarian. 3 proc. spośród wszystkich Polaków wyklucza ze swojej diety wszelkiego rodzaju mięsa i ryby, a także produkty zawierające substancje pochodzenia zwierzęcego. W ostatnim czasie trend ten można zauważyć także w branży zoologicznej. Pytanie, czy moda na bezmięsną karmę dla psów nie jest czasem zbyt ryzykowana?
Zdaniem większości lekarzy weterynarii wegetarianizm jest sprzeczny z naturą psa i kota. – Jestem przeciwna antropomorfizacji zwierząt – podkreśla Joanna Zarzyńska, lekarz weterynarii. – Ewolucyjnie psy i koty są mięsożercami. Ich układ pokarmowy jest przystosowany do trawienia podstawowego składnika pokarmowego, jakim jest białko pochodzenia zwierzęcego. Mają krótszy przewód pokarmowy (trawienie trwa ok. 24 godz., u roślinożerców 4-5 dni) niż wszystkożercy, krótko żują pokarm (koty nie żują) i mają krótszy czas pasażu jelitowego. Nie wydzielają enzymu amylazy wspomagającej trawienie węglowodanów. Natomiast ich żołądek jest przystosowany do szybkiego rozkładania mięsa – kontynuuje. W naturalnych warunkach drapieżniki konsumują również części roślinne, owoce czy warzywa znajdujące się w żołądku ofiary. Z uwagi na to, że wspomagają one pracę przewodu pokarmowego, powinny znaleźć się w diecie. W niektórych karmach białko zwierzęce bywa zastępowane roślinnym. Jednak działanie to ma na celu obniżenie kosztów produkcji pożywienia. – Należy pamiętać, że skład aminokwasowy białek roślinnych i zwierzęcych różni się od siebie. Jeśli pies spożywa w przewadze białko roślinne, zapotrzebowanie organizmu na aminokwasy egzogenne nie zostaje w pełni pokryte – pointuje Joanna Zarzyńska.
Zagraniczni zwolennicy diety wegetariańskiej
Moda na dietę wegetariańską dla psów i kotów, zresztą jak większość trendów, przywędrowała do nas z zagranicy, gdzie np. w USA czy w Wielkiej Brytanii w dość krótkim czasie zyskała spore grono zwolenników. Jednym z nich jest James O’Heare, weganin i światowej sławy behawiorysta karmiący na co dzień swojego psa fasolą, olejem kukurydzianym i niewielką ilością brązowego ryżu. – Podawanie zwierzęciu mięsnej karmy oznaczałoby łamanie przyjętych przeze mnie zasad – tłumaczy. – Efekty nowej, bezmięsnej diety pozytywnie mnie zaskoczyły. Wcześniej pies miał podrażnioną skórę i był niejadkiem. Teraz ma doskonały apetyt i pozbył się skórnych problemów – argumentuje. Zwolennikiem karm wegetariańskich dla zwierząt jest także Andrew Knight, amerykański lekarz weterynarii. Jego zdaniem mięsne karmy komercyjne wypełnione są niebezpiecznymi dla życia zwierząt składnikami, które powodują raka, zaburzenia pracy nerek, wątroby i serca.
Polskie psy na bezmięsnej diecie
Przykłady stosowania bezmięsnej diety wśród psów i kotów widoczne są także w Polsce. – We wrześniu tego roku zetknęłam się z właścicielką dwóch jamniczek długowłosych, które przebywały na diecie wegetariańskiej, którą stanowiły głównie parowane warzywa, mieszanki olejów tłoczonych na zimno, strączkowe i makaron, ze sporadycznym dodatkiem nabiału. Oprócz tego właścicielka dietę uzupełniała suplementami – opowiada Sybilla Berwid-Wójtowicz, dr nauk weterynaryjnych. – Psy wyglądały doskonale jak na 7 i 9 lat. Miały błyszczącą sierść i cieszyły się dobrym zdrowiem. W przypadku kotów dieta wegetariańska czy wegańska jest sprzeczna z naturą zwierzęcia i może być prowadzona wyłącznie z dużym udziałem syntetycznych suplementów, co poddaje w wątpliwość jej zasadność i możliwość utrzymania dobrostanu tych zwierząt – pointuje.
Z punktu widzenia sprzedawcy
Na polskim rynku dostępne są linie karm wegetariańskich. Głównym kanałem dystrybucji jest jednak Internet. W większości przypadków są to karmy suche, polecane psom alergikom lub, z uwagi na obniżoną zawartość tłuszczów, zwierzętom mającym nadwagę. Zdaniem sprzedawców z zoologicznych sklepów internetowych popyt na te karmy regularnie wzrasta. Jednak nie stanowią one wiodących produktów w sprzedaży. Co na temat karm wegetariańskich sądzą właściciele sklepów zoologicznych? Jak się okazuje, ich wątpliwości w głównej mierze budzi brak znajomości marek. – Pożywienie wegetariańskie oferują zupełnie nieznani producenci – mówi Agata Dankowska, sprzedawca ze sklepu zoologicznego Labrador. – Raz na kilka tygodni sklep odwiedza konsument wegetarianin szukający bezmięsnej karmy. Jednak niewielkie zapotrzebowanie na tego typu produkty na pewno nie zmotywuje właścicieli do wprowadzenia ich do oferty – tłumaczy Joanna Urbańska, sprzedawca ze sklepu zoologicznego w Zamościu. – Poszerzenie asortymentu o takie produkty jest nieco ryzykowne. Choć nie ma ogólnych przeciwwskazań do stosowania diety wegetariańskiej, brakuje również rzetelnych i sprawdzonych badań na ten temat – argumentuje Agata Dankowska.
Karmić, nie karmić?
Podstawą przejścia na dietę wegetariańską powinny być problemy zdrowotne. Niestety, bardzo często jedynym powodem jest światopogląd właścicieli psów, którzy przekładają ludzki tryb życia nad dobro czworonogów. – Dieta wegetariańska musi być uzupełniana o odpowiednie aminokwasy. Niezbędna jest zatem konsultacja z lekarzem weterynarii tłumaczy Joanna Zarzyńska. – Zdarzają się przypadki polecania diety wegetariańskiej na forach dyskusyjnych i blogach o wątpliwej jakości merytorycznej, bo zaleca się tam stosowanie diety, która uwzględnia produkty szkodliwe dla zwierząt – ostrzega Sybilla Berwid-Wójtowicz. – Psom bezwzględnie nie wolno podawać winogron czy rodzynek (powodują ostrą niewydolność nerek), cebuli (jest trująca nawet po obróbce termicznej), papryki czy kapustnych. Stosowanie czosnku jest kontrowersyjne, podobnie jak orzechów (niektóre rodzaje są trujące). W żywieniu psa nie można także stosować wszystkich rodzajów kasz. Natomiast nadmiar skrobi opornej na trawienie (źródłem mogą być strączkowe lub źle wygotowane rośliny) może doprowadzić do poważnych niedoborów – tłumaczy. Równie sceptycznie do tematu diety wegetariańskiej podchodzi Wojciech Gołacki, weterynarz i właściciel lecznicy Panda w Łodzi. Martwi go bowiem brak badań potwierdzających pozytywne efekty takiego żywienia. – Nie wiadomo, czy dieta ta jest dla zwierząt odpowiednia. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że stosowanie bezmięsnych karm nie ma skutków ubocznych. Powinniśmy poczekać na profesjonalne badania zwierząt, które były karmione bezmięsnym jedzeniem przez co najmniej 10 lat i wtedy dopiero zdecydować, czy jest to zdrowe – podkreśla.
Alergie i co w wtedy?
Wegetarianie, którzy przestawili swoje psy na karmę bezmięsną, przytaczają jeden argument – daleko posunięte alergie skórne lub pokarmowe na białko zwierzęce. Marek Wójcicki, marketing manager w firmie Euro-Zoo Sp. z o.o., zwraca uwagę na to, że alergie pokarmowe i skórne u psów, których podłożem jest uczulenie na białko zwierzęce, często są pochodną niskiej jakości białka zawartego w karmie, a nie jego obecności jako takiej. – Eliminując kolejne produkty białkowe z diety, mamy spory wybór: karmy bez wołowiny, karmy bez kurczaka, karmy holistyczne oparte na białku ryb lub diety weterynaryjne. Eliminowanie więc od razu białka zwierzęcego z diety w przypadku nadwrażliwości czy alergii moim zdaniem można porównać do amputacji nogi po złamaniu. Nie od dziś wiadomo, że w diecie psa powinna występować sezonowość pod kątem bilansu białek i węglowodanów w karmie. Więcej białka w zimie, więcej węglowodanów latem. Monotonia diety wynikająca z niewiedzy właścicieli psów często prowadzi do schorzeń i alergii, rodząc potrzebę leczenia choroby, którą sami wywołaliśmy – podsumowuje.
Wstawić, czy nie wstawić?
Przychodzi konsument do sklepu i mówi: „Karmę wegetariańską dla psa poproszę”… Co w takiej sytuacji powinien zrobić sprzedawca? Polecić inne pożywienie, a może odesłać do sklepu internetowego? Czy na półkach jest jeszcze miejsce na nowe linie karm? A nawet gdyby się znalazło, czy sprzedawcy powinni poszerzać o nie ofertę? W końcu w branży zoologicznej bardzo często występują trendy, które znikają równie szybko, jak się pojawiają. – Sprzedawca musi mieć w ofercie produkty pozwalające zadowolić popyt w punkcie sprzedaży. Jeżeli jednak pragnie być rzetelny wobec swoich klientów, do rozszerzania oferty musi podchodzić ostrożnie – tłumaczy Sybilla Berwid-Wójtowicz. – Nie sądzę, aby zachodziła konieczność poszerzania oferty sklepowej o linie wegetariańskie. Jeśli chcemy powrotu do natury, do systemu żywienia dzikich mięsożerców, może warto zainteresować się dietą BARF? – pyta Joanna Zarzyńska. W opinii Dawida Kwitowskiego, dyrektora sprzedaży w firmie World Pets, wprowadzenie do asortymentu karm wegeteriańskich uzależnione jest od popytu. – Jeśli znajdzie się klient, który będzie chciał kupić takie pożywienie, to dlaczego nie? – pyta. W opinii Grzegorza Ozimińskiego, Sam’s Field brand managera w firmie A. Ziarko, polskie sklepy zoologiczne zapewne nie unikną zatowarowania się w ten asortyment, skoro na rynku pojawił się ich producent. – Moim zdaniem karmy wegetariańskie lub wegańskie dla psów są niszą w niszy, a właściciele zdeterminowani, by zaaplikować taką dietę swojemu czworonogowi, bez trudu znajdą odpowiednie produkty w Internecie – zapewnia Marek Wójcicki. – Z naszego doświadczenia jako dystrybutora wynika, że już dziś, przy liczbie marek karm tradycyjnych liczonych w setkach, na półce sklepowej po prostu nie ma miejsca, zwłaszcza na ekstremalnie niszowy produkt, który pomimo swojej niezwykłości również posiada termin przydatności do spożycia – podsumowuje.





autor: Paulina Wasiluk