Pasja wpływa na wyobraźnię człowieka i tworzy w umyśle wizję, która skłania do skutecznego działania. Połączenie dwóch zainteresowań to szansa na podwójny sukces i satysfakcję, szczególnie gdy osiągnięcie dotyczy biznesu. Czy jest więc możliwe, aby dwie kategorie hobbystyczne – zoologia i ogrodnictwo – współgrały z sobą na jednym gruncie?
Zoologia i ogrodnictwo w opinii konsumentów są nie tylko zainteresowaniem czy hobby, ale kompletnym sposobem na życie. Z tego względu obie dziedziny nie muszą z sobą konkurować, lecz jednoczyć siły i wspólnie zdobywać klientów, których profil w sklepie ogrodniczym i zoologicznym jest w pewnym sensie zbliżony – stanowią bowiem przykład branż o fundamencie hobbystycznym. Z tego powodu w centrach ogrodniczych coraz częściej spotkać można bogaty asortyment produktów zoologicznych. Wśród nich znajdują się przede wszystkim karmy dla psów, kotów, gryzoni i ptaków, a także szeroki wybór akcesoriów, takich jak drapaki, legowiska, zabawki oraz akcesoria akwarystyczne. Czy centra ogrodnicze, mogą stać się nowym kierunkiem rozwoju sprzedaży produktów dla zwierząt? Naturalnie – podkreśla Janusz Drygalski, export sales manager w firmie Aller Petfood. - W krajach Europy Zachodniej centra ogrodnicze zamawiają już u producentów swoje marki własne. Myślę, że i polski rynek ogrodniczy będzie ewoluował w tym kierunku. A kto skorzysta na mariażu branż? Obie strony. Wprowadzenie produktów zoologicznych z całą pewnością uatrakcyjni ofertę centrum, i co istotne może stanowić sposób na przetrwanie martwego sezonu w ogrodnictwie. Zoologia zaś, zyska – tak deficytowe – nowe powierzchnie sprzedaży. Co jeszcze? Nowe miejsca i sposoby ekspozycji, zmieni się profil konsumenta, być może znaczne zwiększenie obrotów. Dlaczego? Dlatego, że sprzyja temu struktura zakupów w takich miejscach. Klienci przyjeżdżają własnymi samochodami i nastawieni są na duże zakupy – uzupełnia Janusz Drygalski.
Profesjonalny pasjonata – profil sprzedawcy
Zarówno w zoologii jak i ogrodnictwie znaczącą rolę pełni personel placówki, od którego wymaga się obszernej wiedzy specjalistycznej i wysokich kompetencji komunikacyjnych. Jest to szczególnie ważne, gdy handel tradycyjny musi konkurować ze sklepami internetowymi.
Remigiusz Iwan, prezes zarządu Dingo Sp. z o.o. twierdzi, że niewątpliwą przewagą sklepów zoologicznych jest szersza oferta – większy wybór asortymentu dla klientów oraz specjalizacja personelu sklepów – która przekłada się na fachowe doradztwo przy wyborze odpowiednich produktów. Czy oznacza to, że sprzedawca w centrum ogrodniczym różni się od sprzedawcy w placówce zoologicznej? To zależy – podkreślają fachowcy obu branż. Dr inż. Paweł Zarzyński, Project Manager w firmie AQUAEL twierdzi, że wiedza na temat oczek wodnych - naturalnego łącznika obu branż – oraz doświadczenie sprzedawców są podobne. Jednak błękitne miniakweny nie są jedynymi, które sprzedaje ogrodnictwo. Co z wiedzą na temat żywienia i pielęgnacji czworonogów? Tu również służymy pomocą – podkreślają producenci - zapewniamy kompleksowe szkolenie personelu nie tylko z zakresu żywienia, pielęgnacji, ale również merchandisingu i sprzedaży tego typu produktów. Działania takie z reguły okazują się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę” i bardzo wielu właścicieli oraz managerów centrów ogrodniczych przekonawszy się o dodatkowych zyskach płynących z tej – zdawałoby się nieco egzotycznej z ich punktu widzenia – grupy produktów decyduje się do włączenia ich do swej całorocznej oferty robiąc na półkach dodatkowe miejsce dla typowo sezonowych produktów ogrodowych – dodaje Paweł Zarzyński. Gdzie więc znaleźć różnicę, przyglądając się sprzedawcom dwóch odmiennych branż? Bardzo trudne pytanie – uważa Jarosław Dolski, kierownik w centrum ogrodniczym Agroglos w Katowicach. – Osobiście jestem zwolennikiem teorii, że nie należy generalizować. Tak jak w zoologii są sprzedawcy, którym brakuje biegłości w trudnym fachu, tak w ogrodnictwie znajdą się osoby którym sztuka sprzedaży jest jeszcze obca. – Uczmy się od siebie, czerpmy z głębokiej studni odmiennych doświadczeń, wspierajmy się i pokazujmy możliwości, a nie mnóżmy przeszkody.
Zoologia w ogrodnictwie
Branża zoologiczna ma szansę zaistnieć w centrach ogrodniczych z produktami hobbystycznymi, wśród których znajdują się niewątpliwie karmy, akcesoria do pielęgnacji zwierząt domowych, a także elementy dekoracyjne łączące w sobie funkcje użytkowe i ozdobne (miski, smycze, legowiska). - Bardzo ważne jest takie skomponowanie półki wyrobów zoologicznych w centrum ogrodniczym, aby nie konkurowała ona z wyrobami polecanymi przez okoliczne sklepy stricte zoologiczne. Być może stworzenie indywidualnych, limitowanych serii wyrobów oraz ich odpowiednie pozycjonowanie rozwiązałoby problem – twierdzi Paweł Zarzyński. Na co warto stawiać? Jerzy Gąsiorowski, sprzedawca w centrum ogrodniczym Ekogarden z Gdyni, dostrzega dynamiczny rozwój półki karm dla kotów i psów. Mimo faktu, że nie są to produkty z górnej półki czy specjalistyczne diety weterynaryjne, odnotowujemy prężny rozkwit sprzedaży tej kategorii produktów. Możliwości jakie daje ogrodnictwo w zakresie ekspozycji są niezbadane – uważają specjaliści z branży zoologicznej. Duży potencjał drzemie w zatowarowania półki w kilka rodzajów suchej i mokrej karmy dla kotów oraz psów, środki przeciwpchelne czy szampony. Nie bez szans pozostają też innego typu akcesoria, takie jak budy dla psów, smycze, transportery, miski, drapaki i legowiska, których wartość estetyczna może być znacząca dla wystroju wnętrza.
Czy to się uda?
Mariaż branż nie jest zjawiskiem nowym. Ze świecą w ręku należy szukać centrów meblarskich, z artykułami ceramicznymi czy budowlanymi w których nie byłoby gastronomii, elementów florystycznych czy nawet farmaceutycznych. Katarzyna Drecka, specjalista ds. marketingu AQUA-SZUT Sp. z o.o. uważa, że z marketingowego punktu widzenia łączenie się branż wynika z trendów, jakie panują na rynku. Społeczeństwo ma coraz mniej czasu i żąda coraz bardziej kompleksowych usług i ofert produktowych, a to przekłada się na dostępność wielu różnych gam produktów w jednym miejscu sprzedaży. Teraz najlepsze są oferty grab&go („chwyć i idź”) czy „all in one” („wszystko w jednym”) i to właśnie one poniekąd wymuszają łączenie się ogrodnictwa i zoologii – uzupełnia. Pamiętajmy, że żaden rynek nie lubi stagnacji. Nie lubią jej też konsumenci, a zatem łączenie się dwóch dziedzin jest także wyjściem naprzeciw oczekiwaniom rynku i jego klientów. Zoologia i ogrodnictwo jest dla człowieka pasją, hobby i pracą – uważa Paulina Piechaczek, psycholog i trener biznesu. Tu należy upatrywać szansy w prawdopodobnym sukcesie tych dziedzin. Obie cechują takie właściwości jak estetyka, pielęgnacja, systematyczna praca. Synonimów można mnożyć wiele, ważne aby znaleźć nic porozumienia, ten styczny punkt, wokół którego zbudujemy jeszcze lepszą zoologię. To możliwe.
Kto straci a kto zyska?
Odpowiedzmy sobie na pytanie: czy specjalistyczna placówka zoologiczna może czuć się zagrożona. Nie powinniśmy się martwic na zapas – uważa Ewa Sędkowska, kierownik Centrum Ogrodniczego PNOS w Poznaniu. Dodaje też, że póki co jeszcze trudno powiedzieć, czy przenikanie się branż wniesie jakiekolwiek korzystne zmiany, ponieważ centra nie wprowadzają asortymentu zwierzęcego na wielką skale. Czynią to ostrożnie, aby zbadać potencjał tego segmentu. Można jednak stwierdzić, że wprowadzenie asortymentu zwierzęcego na dzień dzisiejszy nie jest działalnością przynoszącą duże dochody. Jest to dodatek, który jeszcze słabo odznacza się w sprzedaży centrów ogrodniczych. Z kolei Remigiusz Iwan uważa, że sprzedając towary w centrach ogrodniczych, poszerzamy bazę klientów docelowych, ponieważ zazwyczaj ich lokalizacje nie pokrywają się z lokalizacjami sklepów zoologicznych. Dlatego sklep zoologiczny może czuć się bezpiecznie. Powiem więcej – uzupełnia Jacek Malinowski, sprzedawca w centrum ogrodniczym z Katowic – to szansa dla petshopów. Być może stoisko w naszej placówce uświadomi klientowi istnienie biznesu zoologicznego, w ogóle. Stąd niedługa droga do kolejnej wizyty – jednak już w sklepie zoologicznym bardziej wyspecjalizowanym.
A może wąż i kameleon?
Jak dotąd branża ogrodnicza, nie oferowała klientowi tzw. ”żywego towaru”. Być może wprowadzenie do jej oferty zoologicznych skarbów w postaci ryb, gadów czy płazów pozwoli otworzyć się na nowego klienta. Pamiętajmy, że zaletą centrów ogrodniczych jest ich położenie – zazwyczaj na obrzeżach miast – z przestronnymi parkingami, placami zabaw dla dzieci. Tu leży jeden z kluczy do sukcesu. Konsument rodzic planuje zakupy tak, aby zabrać ze sobą swoja pociechę. To wyprawa, a nie chwilowe zakupy w spożywczym pod domem – opowiadają kupujący. Niby gdzie mam zostawić mojego synka? – brzmi głos pani Sylwii, systematycznie robiącej zakupy w centrum ogrodniczym pod Poznaniem. Gdzie ten klucz? Trzymają go w dłoniach dzieci. Pamiętajmy, że żywe stworzenia są dla nich wyjątkowo atrakcyjne. Z drugiej strony powszechnie wiadomo, że to dzieci są najcenniejszymi konsumentami, ponieważ im właśnie najczęściej ulegają rodzice. Możliwości, które roztacza przed zoologią ogrodnictwo to kusząca przynęta. Zachodnim standardem, coraz powszechniejsze w Polsce - póki co nieśmiało podpatrywane - jest organizowanie na terenie centrum ogrodniczego mini-zoo. To przyciąga najmłodszych z rodzicami, którzy stają się tym samym potencjalnymi nabywcami dóbr zoologicznych. Co potem? Zapewne dla wielu, będzie to pierwszy kontakt z profesjonalnymi produktami dla zwierząt. Wzbudzimy zainteresowanie i świadomość zakupową. Dalej może być już tylko lepiej.
Vice versa
Nie tylko ogrodnictwo otwiera się na zoologię. Transfuzja produktowa przebiega również w odwrotnym kierunku. Firmy z dziedziny zoologii rozpoczynają produkcję preparatów roślinnych, nawozów, a także ozdobnych karmników i bud ogrodowych dla psów. Temu procesowi sprzyjają rozwój linii produkcyjnych i wnikliwe wsłuchiwanie się w potrzeby konsumentów. Prawidłowością jest jednak dość marginalne traktowanie tej „drugiej”, pobocznej branży. Zawsze jednak liczy się fakt, iż producent oferuje urozmaicony asortyment, dzięki temu nazwa marki ma szanse silniej zapisać się w percepcji klienta i wyraźniej zaznaczyć swą obecność na półkach centrum ogrodniczego.