– Czego szukam w nowej pracy? Atrakcyjnego wynagrodzenia, możliwości rozwoju, równego podziału obowiązków, przejrzystego systemu wynagradzania, a także wyrozumiałości ze strony przełożonych – tłumaczy Jakub Wawrzecki, student rolnictwa na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Podobnie mówią inne zapytane osoby. Chociaż branża branży nierówna, każdą mimo swej specyfiki dotykają podobne problemy. Zapytani w krótkiej ankiecie telefonicznej pracownicy takich branż jak: motoryzacyjna, cukiernicza, budowlana i zoologiczna odpowiadają jednym głosem. Ich zdaniem, zjawisko rotacji personelu najczęściej związane jest z wysokością wynagrodzenia, bezpieczeństwem pracownika (umowa o pracę, świadczenia socjalne), przejrzystym systemem wynagradzania (premie, bony okolicznościowe) oraz możliwością awansu. Ile branż, tyle problemów związanych z rotacją pracowników. A jak wygląda sytuacja na gruncie polskiej zoologii?
Kilka słów wyjaśnienia…
Diagnoza problemu rotacji personelu w polskich sklepach zoologicznych wymaga ujęcia go w szerszym kontekście. Co to oznacza? Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie leży jądro problemu i czego ono dotyczy? Na wstępie wyraźnie podkreślmy, że zjawisko w największym stopniu dotyczy placówek usytuowanych w centrach handlowych i galeriach. Dlaczego? Bo najłatwiej tam dostać pracę sezonową. Na drugim biegunie polskiej zoologii ulokowane są sklepy tradycyjne – i tu eskalacja niekorzystnego zjawiska jest dużo mniejsza. Skąd to założenie? W większości przypadków właściciel jest jednocześnie sprzedawcą. Mały osiedlowy sklepik niejednokrotnie jest dorobkiem jego życia. Sklep to dla tej osoby największa wartość, zaś jego klient w wielu przypadkach to wieloletni przyjaciel. Oznacza to, że kwestie umów, premii, motywacji, nadgodzin, urlopów – choć bardzo ważne – dotyczą jednej osoby. Osoby, która rozlicza sie przed sobą i ze sobą. Zdaniem dr inż. Pawła Zarzyńskiego, project managera firmy Aquael, intensywna rotacja pracowników w sklepach zoologicznych jest, niestety, zjawiskiem powszechnym i powodującym oczywiste utrudnienia tak dla ich pracodawców, jak i dla firm, których produkty sprzedają. – Dla tych pierwszych wiąże się to z koniecznością stałego zatrudniania nowych, niesprawdzonych i niewdrożonych do specyfiki handlu artykułami zoologicznymi osób. Dla drugich z kolei stwarza potrzebę nieustannej edukacji i kształcenia pracowników pod kątem oferowanych przez siebie wyrobów – dodaje.
Kto i ile płaci?
Anna Piechal, dyrektor sprzedaży w dziale higieny zwierząt w firmie Rettenmaier Polska Sp. z o.o., uważa, że najważniejszymi czynnikami wpływającymi na rotację pracowników w sklepach zoologicznych są zbyt niskie płace, niejasny system premiowania oraz zbyt duża ilość przepracowanych godzin i nieadekwatne do tego wynagrodzenie. Oznacza to, że w skrajnych przypadkach, student, który rozpoczął wakacyjną przygodę z zoologią, otrzymuje na rękę około 4 zł netto za godzinę pracy. A ile godzin pracuje? Miłosz Malinkowski, pracownik jednego z galeriowych sklepów w centrum Warszawy, opowiada, że standardowo jest to 180-200 godzin. – Są też maksima i minima. Minimalnie pracujemy 160 godzin miesięcznie, maksymalnie zaś nawet 260 godzin – dodaje. Opinię Miłosza potwierdzają także pracownicy z Poznania, Wrocławia, Gdańska i Krakowa. Matematyka nie kłamie. Jesteśmy na granicy płacy minimalnej. – Mnie to zjawisko wcale nie zaskakuje – mówi Magdalena Ryszkiewicz, doradca w agencji pracy tymczasowej JoBwentGo z Katowic. – Jeżeli popularny „spożywczak” zaproponuje takiej osobie 100 zł więcej, ta natychmiast zmienia branżę. A jeśli dochodzą do tego niewypłacone nadgodziny i niesprawiedliwe traktowanie przez przełożonych – nie oczekujmy, że w przyszłości były pracownik poleci znajomemu takie zajęcie. Niweczymy wówczas pracę i trud, który trzeba było włożyć w naukę trudnego fachu – jakim bez wątpienia jest zoologia. Tę opinię potwierdza Paweł Zarzyński. – Niestety, za szybką rotację pracowników w sklepach odpowiada głównie aspekt ekonomiczny, a więc bardzo niskie stawki oferowane im przez właścicieli sklepów. Praca w sklepie zoologicznym, który obok artykułów „półkowych” oferuje również żywe zwierzęta, wymaga dogłębnej wiedzy na ich temat, wiedzy, którą nabyć można wyłącznie w praktyce. W sposób szczególny dotyczy to wąskich specjalizacji zoologicznych, takich jak akwarystyka (zwłaszcza morska) czy terrarystyka – podkreśla. Początkujący pracownik przyjęty prosto „z ulicy”, który nie ma doświadczenia w tych kwestiach, będzie potrzebował wielu miesięcy pracy, aby opanować je chociażby w zadowalającym stopniu. To samo dotyczy sprzętu i akcesoriów dla zwierząt, pokarmów, podstawowych aspektów dietetyki. – Co więcej, wiele sklepów zoologicznych oferuje równolegle asortyment wędkarski, a niektóre również jeździecki. Tak więc idealny pracownik musi być chodzącą encyklopedią wiedzy zarówno tej praktycznej, jak i teoretycznej. Do tego dochodzą oczywiście standardowe wymagania branży sklepowej, czyli komunikatywność, życzliwość, dobra prezencja, znajomość języków, obsługi kasy fiskalnej,. Poza tym każdy, kto przepracował choćby miesiąc w sklepie zoologicznym wie, że jest to ciężka fizyczna harówka w niczym nie przypominająca tego, co widzimy tam na co dzień – kontynuuje Paweł Zarzyński. Uważa on, że w jaskrawej sprzeczności z tymi wszystkimi wymaganiami stoją stawki jakie często oferuje się pracownikom. Oczywiście, mamy wolny rynek pracy i jest to kwestia gry popytu i podaży jaki na nim panuje. Konsekwencje są jednak takie, a nie inne. Do pracy w sklepach zoologicznych zgłaszają się głównie bezrobotni, studenci i osoby chcące tak naprawdę pracować tam tylko tak długo, dopóki nie znajdą czegoś lepszego (czyli na ogół krótko). Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w sklepach marketowych wielkich miast (ale nie tylko). Co więcej, rosnące wymagania pracodawców sprawiają, że wielu cennych pracowników co chwila zmienia pracę w obrębie branży zoologicznej poszukując lepszego miejsca zatrudnienia. Zdarza się, że pojedynczy pracownik w ciągu jednego roku pracuje w 3, a nawet 4 i więcej sklepach.
Jedynym wyjściem na zatrzymanie wartościowego pracownika i przywiązanie go do miejsca pracy jest zastosowanie bardziej motywującego systemu wynagrodzeń, począwszy od podwyżki uposażenia, poprzez system premiowania, nagrody za wyniki, itp. Niektóre sklepy akwarystyczne zezwalają też swym pracownikom na „dorabianie” po godzinach poprzez prowadzenie prywatnych serwisów zbiorników oferując im jednocześnie zniżki na wykorzystywane do tego towary. W wielu przypadkach metoda ta doskonale się sprawdza, bowiem pracownik taki przykłada się do pracy w sklepie aby zdobyć sobie nowych klientów spośród odwiedzających go osób. Jednocześnie siłą rzeczy pogłębia swoją wiedzę praktyczną, co z kolei pozytywnie przekłada się na jakość wykonywanych przez niego obowiązków.
Nadmierna rotacja pracowników w sklepach jest również wyzwaniem dla firm zoologicznych. Jedynie sprzedawca doskonale zaznajomiony z asortymentem jest w stanie skutecznie polecać go klientom i – w rezultacie – efektywnie dystrybuować. Jedynym wyjściem są więc regularne szkolenia przeprowadzane w sklepach oraz dostarczanie niezbędnych pomocy dydaktycznych w postaci umiejętnie zredagowanych ulotek, broszur i katalogów.
Sprawiedliwość w rękach szefa
Piotr Waszak, kierownik jednej z warszawskich firm zajmujących się rotacją pracowników między innymi dla branży zoologicznej, uważa, że poza problematyką płacowo-kadrową można wymienić dodatkowo kilka czynników charakterystycznych dla skali zjawiska. Po pierwsze, jest to brak umiejętności kierowania, zarządzania i motywowania pracowników przez osoby wyższego szczebla. A wyższy szczebel? To często koledzy i koleżanki, którzy pracują miesiąc lub dwa dłużej i dzięki temu zyskują miano „kierownika”. Czy są do tego przygotowani? – Mam spore obawy – dodaje Anna Piechal. Taka kadra źle układa grafiki, brak jej elastyczności. Po drugie, współczesny handel produktami zoologicznymi dopiero raczkuje. Nowoczesne centra handlowe uczą się wciąż pracy ze specyficznym klientem – jakim niewątpliwie jest klient pet shopu. Potrzeba czasu, aby wyposażyć osoby związane z handlem w niezbędne umiejętności organizacyjne. Po trzecie zaś, brakuje klarownego systemu rekrutacji pracowników. Nie może być tak, że przyjmujemy do pracy tylko studentów – bo oni zgodzą się na pracę za niewielkie pieniądze przy dużej liczbie godzin. To do niczego nie prowadzi. A jeśli już, to stawia zoologię pod ścianą, zamiast kroku w przód robimy dwa w tył.
Jaka praca, taka umowa
Do kolejnych problemów, które nękają naszą branżę, należą nieuregulowane stosunki na linii praca na umowę zlecenie, praca na własną działalność gospodarczą. Pracodawca, chcąc uniknąć dodatkowych kosztów, posiłkuje się tymi rozwiązaniami. – Ja nie czuje sie wówczas bezpiecznie – opowiada Jerzy Głowkowski ze sklepu w centrum Warszawy. A jeśli dochodzi do tego odpowiedzialność materialna (częste inwentaryzacje) – obciążające personalnie – trudno spać spokojnie. Praca na umowę zlecenie w dzisiejszej trudnej rzeczywistości eliminuje niejako z możliwości pełnego uczestnictwa w życiu. Kto da mi kredyt, jaki bank zdecyduje się na udzielenie mi rat – to częste komentarze wynikające z ankiety telefonicznej. Strach i niepewność nie dziwi, każdy z nas pragnie wykonywać swoją pracę jak najlepiej i uczciwiej – ale najpierw muszą ku temu być spełnione pewne warunki.
Rozwiązanie w zasięgu ręki
Rotacja personelu w największym stopniu dotyka stanowisk niższego szczebla. Niezaprzeczalnym wydaje się fakt, że z problemem tym boryka się każda branża. Jednakże w zoologicznej końcowym klientem są zwierzęta. – Odpowiedzialność za sprzedawane produkty spoczywa na naszym personelu – tłumaczy Piotr Szczodrowski, koordynator sieci Zoo Natura. – W związku z tym każdy z pracowników firmy Zoo Natura musi wykazać się wiedzą na odpowiednim poziomie, aby z przekonaniem mógł doradzić klientowi w zakupie – zaznacza.
Co zrobić, aby zminimalizować rotację personelu w sklepach zoologicznych? Przede wszystkim należy jasno określić kryteria, które są brane pod uwagę podczas rekrutacji. – Aby pracować w branży zoologicznej, potrzebna jest szeroka wiedza, jednak nie tylko ona. Podczas rekrutacji szukamy ludzi, którzy chcieliby mieć wiele wspólnego ze zwierzętami. Jestem przekonany, że pasja i zaangażowanie są cechami determinującymi okres współpracy z pracownikiem – podkreśla Piotr Szczodrowski. A jak zmotywować pracowników do tego, aby nie zmieniali pracodawcy? – Nawiązanie długotrwałej współpracy między firmą a pracownikami placówek zoologicznych to dla nas kluczowa kwestia – zapewnia Marceli Oziębło, wiceprezes Kakadu Sp. z o.o. – Dlatego mobilizujemy pracowników do budowania swojej przyszłości w naszej firmie. W tym celu został stworzony system motywacyjny, który na bieżąco jest udoskonalany. Umożliwiamy pracownikom rozwój kariery zawodowej i podnoszenie kwalifikacji dzięki szkoleniom – kontynuuje. W sieci sklepów Zoo Natura dla pracowników zainteresowanych poszerzaniem wiedzy również organizowane są szkolenia produktowe, ale też i kursy z zakresu wiedzy zoologicznej, które dają możliwość podwyższenia kwalifikacji. – Stwarzamy możliwości awansu na wyższe stanowisko i kontynuowania kariery bez zmiany pracodawcy – zapewnia Piotr Szczodrowski. – Wiadomo, że wynagrodzenie jest jednym z ważniejszych narzędzi w walce z podwyższoną rotacją pracowników. Bardzo istotną rolę w tym procesie odgrywają programy motywacyjne czy też systemy premiowe dla pracowników, którzy, wykazując zaangażowanie w pracy, mogą znacząco podwyższać swoje wynagrodzenie – kończy. Tą drogą idzie Aquael, organizując szkolenia i treningi sprzedawców we wszystkich większych sklepach. – W najbliższym czasie planujemy przygotowanie odpowiednich filmów instruktażowych. Jesteśmy przekonani, że te działania odnoszą skutek, pomagając w edukacji i przygotowywaniu nowych osób zatrudnianych w sklepach zoologicznych do lepszej pracy – podsumowuje Paweł Zarzyński.