Integracja branży

Choć integrować branżę zoologiczną można na wiele sposobów, ciągle brakuje w niej stowarzyszeń zrzeszających nie tyle hobbystów, co samych producentów, dystrybutorów, hurtowników czy właścicieli sklepów zoologicznych. A przecież wspólnymi siłami można zdziałać dużo więcej…

Zoologia w opinii konsumentów to nie tylko hobby, ale również sposób na życie. Z tego też względu podobnie, jak w innych krajach również i w Polsce nie brakuje związków, stowarzyszeń czy klubów zrzeszających miłośników zwierząt. Choć osoby te zazwyczaj różnią się wiekiem, wykształceniem czy wykonywaną pracą zawodową, posiadają jedną wspólną cechę – miłość do zwierząt. Ponadto łączy je też wspólna misja, jaką jest szerzenie wiedzy na temat samych zwierząt, sposobów ich karmienia, codziennej pielęgnacji czy opieki nad nimi.

Stowarzyszenia dla hobbystów

W naszym kraju działa kilkadziesiąt stowarzyszeń powstałych z inicjatyw prywatnych. Zazwyczaj są to organizacje gromadzące od kilkunastu do kilkuset członków, regularnie kontaktujących się ze sobą osobiście, drogą mailową bądź telefoniczną. Zrzeszenia te charakteryzuje zasięg ogólnopolski lub regionalny. – Częstotliwość spotkań oraz ich przebieg zależy oczywiście od możliwości i struktury organizacyjnej danego zrzeszenia czy klubu – tłumaczy Aldona Czernikowska, prezes zarządu Polskiego Klubu Rasowych Świnek Morskich. Członkowie niektórych stowarzyszeń spotykają się przynajmniej raz na dwa tygodnie, inni tylko raz w miesiącu, jeszcze inni raz na kwartał. – Jeżeli stowarzyszenie ma charakter ogólnopolski, dobrą okazją do tego, aby się spotkać, są tematyczne zjazdy, wystawy czy targi – tłumaczy pani Aldona. W Polsce można wyróżnić związki lub kluby gromadzące miłośników niemalże wszystkich zwierząt, począwszy od psów i kotów, poprzez akwarystów i terrarystów, na miłośnikach gryzoni skończywszy. Ale na tym nie koniec. Istnieją również kluby miłośników takich zwierząt, jak: konie, łasiczki, szynszyle, a także mrówki czy koniki polne. Do wielu z nich należą również hodowcy. – Do najbardziej znanych i działających od kilku bądź kilkunastu lat można zaliczyć Związek Kynologiczny w Polsce – Polski Kennel Klub, Polski Związek Akwarystów, Stowarzyszenie Kotów Rasowych Felis Posnania, Polskie Stowarzyszenie Felinologiczne, Polski Klub Rasowych Świnek Morskich, Stowarzyszenie Hodowców Szczurów Rasowych w Polsce, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Hodowców Fretek, Stowarzyszenie Pomocy Królikom i wiele, wiele innych – wylicza pani Aldona. Związek Kynologiczny jest jedną z najstarszych organizacji. Powstał w 1938 roku. I od tego czasu skupia niemalże największą liczbę hodowców, właścicieli i miłośników psów rasowych. Związek posiada 46 oddziałów terenowych i jako jedyna organizacja kynologiczna w kraju jest członkiem Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (FCI).
Corocznie organizuje ok. 120 wystaw psów rasowych, w tym 11 o randze międzynarodowej. Jest także organizatorem m.in. Mistrzostw Polski Psów Towarzyszących i Obronnych, zawodów agility, zawodów obedience i wyścigów chartów. Wydaje również kwartalnik kynologiczny „Pies”.

W innych branżach

Chociaż w naszym kraju nie brakuje związków powstałych z inicjatyw prywatnych, zupełnie odwrotnie wygląda sytuacja ze stowarzyszeniami zrzeszającymi producentów, dystrybutorów, importerów czy hurtowników z branży zoologicznej. Właścicielom sklepów także obce są tego typu inicjatywy. Mimo że kilka lat temu powstał Związek Pracodawców Branży Zoologicznej Hobby Flora, dziś mało kto o nim pamięta. A przecież w każdej innej branży, w myśl zasady „co dwie głowy, to nie jedna”, od lat mnożą się związki czy zrzeszenia. I tak np. w ogrodnictwie istnieje Polskie Stowarzyszenie Centrów Ogrodniczych, Polski Związek Szkółkarzy czy Polska Grupa Ogrodnicza. W jakim celu powołano te organizacje? Polska Grupa Ogrodnicza powstała jako odpowiedź na sytuację rynkową w kraju, w chwili bardzo widocznego efektu globalizacji zarówno w zakresie produkcji, jak i dystrybucji, w czasie rosnącej roli hipermarketów oraz niepewnej sytuacji rodzimych sklepów i hurtowni ogrodniczych. Zdaniem Piotra Cirockiego, prezesa zarządu, konsolidacja firm okazała się trafiona inicjatywą, aby utrzymać silną pozycję na rynku. – Mając na uwadze wspólne cele biznesowe, od początku istnienie PGO skupiła się na polityce finansowej, marketingowej i funkcjonalnej. W celu uzyskania trwałej przewagi konkurencyjnej rozpoczęła pracę nad silną marką PGO, wspólną ofertą i polityką cenową. Ale na tych działaniach nie poprzestała – dodaje. Cały czas przeprowadza szereg działań oraz spotkań z potencjalnymi, przyszłymi współpracownikami. W jakim celu? Chodzi o to, aby walczyć o lepsze warunki pracy polskich przedsiębiorców. Podobnie wygląda sytuacja w branży spożywczej, w której funkcjonuje m.in. Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług. Jest ona organizacją samorządu zawodowego kupców, gastronomików i usługodawców, tworzących małe i średnie przedsiębiorstwa. Oczywiście przynależność do niej jest całkowicie dobrowolna. Jakie główne cele przyświecają NRZHiU? Otóż wszelkie jej działania podejmowane są po to, aby stworzyć jak najkorzystniejsze warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Zdaniem Wirginii Zawiszy z sekretariatu prezesa NRZHiU, organizacja stara się być wszędzie tam, gdzie ważą się losy polskich przedsiębiorców. Podejmuje szereg inicjatyw legislacyjnych, opiniuje projekty aktów prawnych dotyczących środowiska kupieckiego – prawa podatkowego, obrotu towarowego, prawa pracy, ubezpieczeń społecznych, szkolnictwa zawodowego. Aktywnie uczestniczy w posiedzeniach komisji sejmowych i pracach organizacji samorządowych. Jak widać, wiele z tych zrzeszeń to organizacje pożytku publicznego, które pomagają ludziom funkcjonującym w obrębie określonej branży. Pytanie, dlaczego w zoologii nie dzieje się podobnie, skoro dręczą nas niemalże te same problemy, co branżę ogrodniczą czy spożywczą? Być może niektórzy producenci, dystrybutorzy czy właściciele sklepów po prostu nie widzą takiej potrzeby? A może powodem jest zbyt niska świadomość osób tworzących branżę zoologiczną czy brak grupy, która zainicjowałaby ten proces? Zdaniem Iwony Kordyki, kierownika oddziału gdańskiego hurtowni zoologicznej Rokus, wielu właścicielom trudno zrezygnować z tego, co sami zbudowali, a konsolidacja to podzielenie się zarządzaniem i decyzyjnością.

Razem, młodzi przyjaciele!

Przykłady z innych branż potwierdzają fakt, iż w jedności tkwi wielka siła. Tak też zachęcał młodych Polaków do wspólnego działania Adam Mickiewicz. Choć od jego śmierci minęły wieki, powiedzenie to w żaden sposób nie straciło na aktualności. Zatem przed właścicielami sklepów zoologicznych jawi się możliwość wspólnego działania na rzecz szeroko pojętego interesu i rozwoju branży. A jest to idea niezwykle korzystna, gdyż kto będzie lepiej reprezentował detalistę i bronił jego racji czy interesów niż on sam? A że na chwilę obecną brak jest silnego lobby, które pozwoliłoby mniejszym podmiotom promować i dynamiczniej się rozwijać, konkretna organizacja miałaby pole do popisu.

Definicja stowarzyszenia i grupy zakupowej

Grupy zakupowe to nic innego jak podmioty nie mające osobowości prawnej. Współpracę takiego podmiotu można scharakteryzować w następujący sposób: im większe zamówienie, tym lepsze warunki dostawy (upusty, akcje marketingowe w gazetkach itp.). Grupy zakupowe często zostają powołane do życia w ramach działalności stowarzyszeń, klubów, zrzeszeń bądź innych organizacji społecznych pod wspólnym szyldem. Ich członkami mogą zostać właściciele sklepów zoologicznych w danym mieście lub w województwie. Marian Kaczmarek, właściciel sklepu zoologicznego z Wodzisławia Śląskiego, mówi, że gdyby powstała organizacja, zrzeszająca takich sklepikarzy jak on, już dziś zgłasza do niej akces: – Razem pewnie mielibyśmy większe szanse na rabaty czy promocje. A wiedza wielu innych przedsiębiorców mogłaby być dla mnie bardzo pouczająca – dodaje.

Wspólne dbanie o interesy

W jaki sposób polski producent, dystrybutor, importer czy właściciel sklepu zoologicznego może jeszcze lepiej dbać o swoje interesy? Otóż wystarczy pójść za przykładem naszych zachodnioeuropejskich sąsiadów i powołać do życia określoną organizację. Chodzi o pewien element, który połączy jednostki o zbliżonym profilu działalności w jeden podmiot. W przypadku branży zoologicznej będzie to zrzeszenie się właścicieli sklepów pod wspólną nazwą i uregulowaniem prawnym w celu wypracowania jednej strategii działania. Tylko kto właściwie może lub powinien się zrzeszać? Każdy, kto widzi sens łączenia wysiłków dla wspólnego dobra. A jak teza ta ma się do polskiej zoologii? – To dość trudne pytanie – zastanawia się Grzegorz Drzymałkowski, współwłaściciel sklepu zoologicznego ZooZwierzak. – Z jednej strony każdy z nas chce chronić własne interesy, ale z drugiej głównym problemem jest znalezienie czasu na podjęcie tego typu inicjatyw. Podobnie myśli inny właściciel sklepu zoologicznego ze Stalowej Woli. – W naszym kraju przeważają małe, prywatne interesy, dlatego ludzie nie myślą o zrzeszaniu się. Może ci właściciele, którzy zamierzają rozwijać swój sklep nie tylko w obrębie jednego miasta czy województwa, będą widzieli w tym jakiś sens – diagnozuje Włodzimierz Górski. Niestety, na tych przykładach widać, że interes każdego z nas – mimo podobieństw – jest trochę inny. Zatem czy idea powołania formalnej grupy czy grupy zakupowej to tylko pobożne życzenie? Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w polskiej branży zoologicznej, to chyba nie.

Konsolidacja na horyzoncie

Na jakich płaszczyznach grupa zakupowa może reprezentować branżę zoologiczną? Przede wszystkim w obrębie produkcji, importowania i hurtu towarami. Przykładem świadczącym, iż w ostatnim czasie pewne kroki w tym celu zostały poczynione, jest wkroczenie na polski rynek dystrybucyjny nowej marka: Anidis. – Centra dystrybucji produktów zoologicznych Anidis wywodzą się z Belgii i działają w takich krajach, jak: Holandia, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Węgry, Czechy, Kanada i Chiny – tłumaczy Elżbieta Anioł, kierownik sprzedaży i marketingu w firmie Planidis Sp. z o.o. – W Polsce pod marką Anidis będą funkcjonować trzy hurtownie zoologiczne tworzące sieć: B & T z Wrocławia (Anidis Wrocław), Wet-Farm z Poznania (Anidis Poznań) oraz Planidis z Rudy Śląskiej (Anidis Katowice) Używanie wspólnego logo jest naturalną konsekwencją zmian własnościowych, które zaszły we wspomnianych podmiotach jakiś czas temu – dodaje. Jak mówi Tomasz Kaczmarek, odpowiedzialny za rozwój marki Anidis w Polsce, mottem działalności sieci jest slogan „Dobre wieści dla zwierząt”, zaś jej cel to zapewnienie profesjonalnej dystrybucji artykułów zoologicznych do sklepów z tzw. green channel (sklepy zoologiczne, gabinety weterynaryjne).


Zalety uczestnictwa w grupie

Co da przedsiębiorcy uczestniczenie w grupie zakupowej? Bardzo wiele. Stworzeniu organizacji niezależnych kupców towarzyszy pełna współpraca a więc żaden z nich nie zostanie sam ze swoimi problemami. Współdziałaniu, które jest odgórnie koordynowane, zawsze towarzyszą określone korzyści oscylujące wokół pozyskiwania nowych klientów czy walki z konkurencją. Co jeszcze daje uczestnictwo w grupie zakupowej?
• korzystną ofertę cenową u dostawców (rabaty, promocje),
• terminowe dostawy towarów do sklepu,
• nowoczesne narzędzia zamówień i płatności (Internet, karty kredytowe, bankowość elektroniczna),
• wydłużone terminy płatności na tzw. porozumieniu kupieckim,
• banery reklamowe ułatwiające identyfikację przynależności do grupy (szyldy, reklamy), uczestnictwo w szkoleniach, targach, spotkaniach integracyjnych,
• możliwość wymiany poglądów i doświadczeń na temat dostawców, hurtowników, producentów,
• bezpośredni kontakt kupców z zarządami hurtowni i producentów (może się to przyczynić do lepszej współpracy, a co za tym idzie, do wzrostu obrotów).

Jednoczenie branży

Wszelkiego rodzaju stowarzyszenia, choćby tylko natury hobbystycznej, na pewno pomagają jednoczyć się branży zoologicznej. – Wspólne organizowanie różnego rodzaju wystaw czy konkursów dla miłośników poszczególnych gatunków zwierząt, spotkania w celu wymiany wiedzy na ich temat oraz akcje służące poprawie losu niektórych pupili to czynniki integrujące branżę. Na podobnej zasadzie funkcjonowałaby grupa zakupowa. Tyle że jej działalność skupiałaby się raczej w przestrzeni biznesowej. Na pewno dałaby możliwość poznania poszczególnych członków branży i nawiązania nowych, często owocnych, kontraktów handlowych, szczególnie teraz, kiedy branża zoologiczna przeżywa fazę dynamicznego rozwoju. Z każdym miesiącem na rynku przybywa nowych firm, a te od lat istniejące zwiększają zakres działalności zarówno w kategorii terytorialnej, jak i produktowej. To oczywiście zwiększa konkurencję. Dlatego ważne jest, aby znaleźć wspólny punkt widzenia. W końcu branże, takie jak farmaceutyczna lub spożywcza, tworzą tego typu organizacje i nie tylko nikt na nie nie narzeka, ale i chwali liczne korzyści. – Wielu ludzi podkreśla, że dzięki współpracy w ramach grupy zakupowej są postrzegani jako liczący się gracze w danej branży – podkreśla Robert Dankiewicz, dyrektor działu rozwoju Podkarpackiego Klubu Biznesu. Jak widać, w zrzeszeniu siła. Dlatego być może czas wreszcie, aby zamienić indywidualne działania na grupowe…

 

autor: Paulina Wasiluk