Kosmetyki, suplementy diety, najróżniejsze żwirki dla kotów stanowią coraz większy udział w dochodach sklepów zoologicznych. Duża część właścicieli zwierząt nie oszczędza na produktach związanych z higieną swoich pupili, a sprzedaż tych artykułów z roku na rok rośnie w zadowalającym tempie.
Właścicieli zwierząt można podzielić przynajmniej na dwie grupy. Z jednej strony mamy sporą część osób, których nadal nie udało się przekonać do karmienia zwierząt gotowym jedzeniem, a z drugiej grupę ludzi całkowicie świadomych opieki nad zwierzętami, których troska o dobro pupila nie ogranicza się tylko do podawania zbilansowanej karmy. Przynajmniej od pięciu lat widoczne jest rosnące zainteresowanie i wzmożony wysiłek posiadaczy zwierząt, by utrzymać swych podopiecznych w jak najlepszej kondycji. Innymi słowy, zaczęliśmy obserwować w Polsce zjawisko pielęgnacji zdrowych zwierząt. Lekarza weterynarii nie odwiedza się już tylko wtedy, kiedy pies wpadnie pod samochód albo kuleje tak bardzo, że bez wizyty w gabinecie można stwierdzić dysplazję. Popularne stają się okresowe badania, a nawet najlepsze karmy uzupełniane są suplementami diety w okresach wzmożonego wysiłku, stresu czy linienia. Coraz bardziej wyraźny staje się trend humanizacji zwierząt, czyli traktowania ich jak członków rodziny, z należną takiej pozycji opieką. Rosnące wydatki Polaków na karmienie, ubieranie i opiekę zdrowotną zwierząt towarzyszących odzwierciedlają zachowania naszych zachodnich sąsiadów, gdzie ta tendencja jest obecna od dość dawna. Wyraźny wzrost sprzedaży produktów do pielęgnacji zwierząt, który pozytywnie odbił się na całej branży, zaczął być zauważalny od początku 2002 roku. W późniejszych latach sprzedaż kosmetyków czy suplementów diety nieco spadła, osiągając jednak stabilny poziom 4 proc. wzrostu każdego roku. Mimo stabilizacji i braku imponujących skoków w latach 2002-2007 zainteresowanie produktami do pielęgnacji zwierząt było wystarczająco duże, żeby wzmocnić i rozwinąć relatywnie niedojrzały polski rynek. Można więc stwierdzić, że podejście Polaków do spraw związanych z karmieniem zwierząt, częstszym wykorzystaniem przeznaczonych dla zwierząt kosmetyków i wzbogacaniem codziennej diety o odpowiednie w danym okresie witaminy i minerały bardzo się zmieniło. – Według danych Euromonitor International udział artykułów pet care w globalnej światowej sprzedaży artykułów dla zwierząt towarzyszących wynosi 23 proc., czyli jest to udział niemały. W ofercie Beaphar Polska Sp. z o.o. najsilniejszy wzrost sprzedaży w roku 2007 względem roku 2006, bo 76-proc., wystąpił w kategorii szampony i odżywki dla psów. Średnie wzrosty sprzedaży w kategoriach: preparaty do higieny jamy ustnej psa oraz preparaty do higieny uszu i pielęgnacji oczu u psa i kota wyniosły ok. 24 proc. – mówi Adelheid Stopa, prezes Beaphar Polska Sp. z o.o. Ogółem w kraju suplementy diety zostały uznane za najszybciej rozwijającą się kategorię w 2007 roku, kiedy to ich sprzedaż względem roku 2006 wrosła o 6 proc. – Porównując dane pochodzące z Euromonitor International, rzeczywiście kategoria suplementów diety rozwija się nieco lepiej, ale nie są to różnice aż tak znaczące. Myślę, że popyt na produkty z poszczególnych segmentów można rozpatrywać z punktu widzenia hierarchii potrzeb. Najpierw zaspokajamy najistotniejsze potrzeby zwierzaka związane z żywieniem i dostarczeniem mu wszystkich niezbędnych składników odżywczych potrzebnych do prawidłowego rozwoju. Dopiero gdy te najważniejsze potrzeby zostają zaspokojone, zwracamy baczniejszą uwagę na artykuły pielęgnacyjne – dodaje Adelheid Stopa.
Suplementy diety
Do końca 2008 roku wartość rynku suplementów diety ma wynosić 23,8 mln zł. Kiedy w 2003 roku zaczęto badać ten segment branży zoologicznej, wartość sprzedawanych suplementów szacowano na 18,3 mln zł. Rynek się rozwija i nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało zmienić. Według przewidywań ekspertów do roku 2013 sprzedaż dodatków żywieniowych dla zwierząt wzrośnie o kolejne 24 proc., a rynek osiągnie tym samym wartość 29,5 mln zł. Pomimo że polski rynek jest wciąż słabiej rozwinięty w porównaniu do Europy Zachodniej, nie możemy narzekać na mały wybór produktów w sklepach. – W Polsce asortyment produktów pielęgnacyjnych w dobrych sklepach jest bogatszy niż w Anglii, Stanach Zjednoczonych czy Francji. Pod tym względem polski konsument nie ma powodów do narzekań – wyjaśnia Tomasz Rajza, prezes firmy DermaPharm. Na rynku znajdziemy wiele różnych artykułów, którymi uzupełnia się dietę zwierząt. Są to m.in. preparaty jedno- lub wieloskładnikowe, doskonale nadające się do wyrównania niedoborów danej substancji w organizmie. Polecając określony produkt nie zawsze dobrze zorientowanym klientom, należy podkreślić, że suplementy podaje się tylko w razie wystąpienia faktycznej potrzeby. Podobnie jak w przypadku oferty skierowanej do ludzi, również w branży zoologicznej producenci proponują coraz więcej preparatów multiwitaminowych. –Podawane prewencyjnie lub wraz z niezbilansowanymi karmami dostarczają wszystkich potrzebnych składników w odpowiednich proporcjach, co zapobiega nieprawidłowościom w gospodarce mikro- i makroelementami – mówi Tomasz Rajza. Wśród pozostałych kategorii należy wyróżnić preparaty zaspokajające specjalne potrzeby, np. czyszczące zęby czy likwidujące nieprzyjemny zapach, a także różnego rodzaju przysmaki podawane zwierzętom jako nagrody. Produkty ostatniej kategorii zazwyczaj nie zawierają substancji witaminowych lub mineralnych w istotnych ilościach, niemniej sprzedaż przysmaków bardzo dynamicznie rośnie, a wysoka marża tych wyrobów sprawia, że mają one istotny udział w dochodach sklepu. Od wielu lat najlepiej sprzedają się preparaty wapniowo- fosforowe. Dzieje się tak, dlatego że posiadacze zwierząt zdają sobie sprawę z tego, jak istotna jest właściwa ilości wapnia i fosforu w diecie ich pupili. Te produkty są także najczęściej polecane przez lekarzy weterynarii. Największą grupę wśród nabywców stanowią osoby profesjonalnie zajmujące się hodowlą psów czy kotów. Wśród hodowców panuje znacznie większe zrozumienie potrzeb zwierzęcia, a także bardzo często większe możliwości finansowe niż w przypadku przeciętnego właściciela. Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać, że hodowcy karmią swoje zwierzęta profesjonalnymi karmami, które nie wymagają suplementacji. Nie będą więc kupować multiwitamin, a jedynie produkty o wyspecjalizowanym działaniu. Przeciętny właściciel jest najczęściej nabywcą preparatów tanich. Jego zakupy są nieregularnie i dość przypadkowe.
Kosmetyki
O ile żywienie zwierząt jest dziedziną dobrze poznaną przez naukę i dokładnie regulowaną przez przepisy prawa, to sytuacja ma się zupełnie inaczej w obszarze kosmetyków dla zwierząt.
Jeśli przez chwilę zastanowimy się, jak nową dziedziną nauki jest kosmetologia ludzka, to nie będzie dziwił fakt, że kosmetologia produktów dla zwierząt praktycznie nie istnieje. Nie ma ośrodków badawczych wyspecjalizowanych w tej dziedzinie, a prace badawcze czy artykuły w czasopismach naukowych pojawiają się sporadycznie. – Jest tu wiele do zrobienia. Skóra i sierść zwierząt różnią się od skóry i włosów ludzkich. Nie można więc mechanicznie przenosić rozwiązań kosmetycznych z kosmetyków ludzkich na preparaty dla zwierząt – wyjaśnia Tomasz Rajza. Należy się jednak spodziewać, że ten stan rzeczy będzie się zmieniał. Rozwijający się przemysł preparatów kosmetycznych dla zwierząt będzie stymulował rozwój wiedzy podobny do tego, jaki przeszła kosmetologia ludzka kilkadziesiąt lat temu, kiedy z wiedzy praktycznej, wręcz rzemieślniczej, przekształciła się w nowoczesną gałąź nauki. – Polska w tej dziedzinie jest jednym z pionierów. W listopadzie po raz pierwszy w historii światowej kosmetologii na ważnym kongresie kosmetologicznym, organizowanym przez Polskie Towarzystwo Kosmetologów, niemieckie wydawnictwo SOFW i stowarzyszenie SEPAWA, odbędzie się samodzielna sesja naukowa poświęcona preparatom pielęgnacyjnym dla zwierząt – dodaje Rajza.
Nowym trendem są również specjalne kosmetyki dla zwierząt cierpiących na wszelkiego rodzaju alergie. – Coraz więcej zwierząt, podobnie jak ludzie, cierpi na dolegliwości będące wynikiem uczuleń na pokarmy, kurz, różnego rodzaju pyłki. Trudno jednoznacznie określić, jak duży jest to procent, możemy jednak stwierdzić, że około 30 proc. Zwierząt odwiedzających gabinety weterynaryjne to alergicy cierpiący głównie na atopowe zapalenie skóry. Myślę, że ok 50 proc. zwierząt, z różną częstotliwością i z różnych powodów, trafia do lecznicy weterynaryjnej. Oznacza to, że około miliona psów i prawie milion kotów może odczuwać dolegliwości związane z uczuleniami – mówi Maria Dragstra, właścicielka firmy Selecta HTC, która wprowadziła niedawno na rynek linię kosmetyków dla zwierząt z alergią. Dziś jeszcze niewielu właścicieli ma świadomości skali problemu alergii wśród zwierząt. Oznacza to, że obserwacje, testy, diagnoza i w konsekwencji próba wyeliminowania alergenów z otoczenia zwierzęcia wciąż jeszcze są rzadko spotykane. Polska jednak na wielu płaszczyznach podąża zgodnie z tendencjami zachodnimi, a te napawają optymizmem. – W krajach Ameryki Północnej, a także w wielu krajach europejskich kosmetyki dla zwierząt wrażliwych istnieją już od ok. 10-15 lat. – wyjaśnia Maria Dragstra. – To kosmetyki nowej generacji. Jestem przekonana, że za parę lat będą niszowym, ale stałym elementem wszystkich dobrych sklepów zoologicznych. Klientami tych sklepów będą ludzie szukający dobrych karm, dobrych akcesoriów i dobrych kosmetyków. Taki rozwój rynku widoczny był również na tegorocznych targach w Norymberdze – dodaje właścicielka Selecty HTC.
Żwirki
W ofercie sklepów znajduje się już spora gama najróżniejszych żwirków. Można podzielić je ze względu na zastosowany surowiec, czyli żwirki pochodzenia mineralnego (np. bentonit), pochodzenia organicznego (np. drewno) oraz syntetycznego (silica gel). – Z punktu widzenia podziału surowcowego największy udział w sprzedaży mają bez wątpienia żwirki bentonitowe, a następnie drzewne. Dużą popularnością, szczególnie wśród hodowców, cieszą się żwirki silica gel – mówi Mateusz Kuca, specjalista do spraw marketingu w firmie Certech. Żwirki można różnicować pod kątem zdolności do zbrylania. W zależności od surowca żwirki dla kotów chłonąc wilgoć, zbrylają się z jednoczesnym pęcznieniem lub chłoną wilgoć bez zbrylania. Ostatnio coraz modniejsze stają się produkty z dodatkami zapachowymi. Do żwirków mogą być bowiem dodawane odpowiednie kompozycje zapachowe. Żwirek może mieć również różny kolor w zależności od decyzji na poziomie procesu produkcji i rodzaju surowca. Pomimo bogatej oferty jedynie dla około 700 tys., spośród 6 mln kotów żyjących w Polsce, kupuje się profesjonalne piaski, a zatem jest to jedynie 13 proc. populacji. Sytuacja się jednak zmienia, a popyt na żwirki w Polsce jest coraz zwiększy. Na koniec 2008 roku wartość sprzedaży detalicznej ma wynieść 62,1 mln zł. Producenci starają się wprowadzać innowacje, jednak zwykle ograniczają się one do nowych rodzajów opakowań lub szukania alternatywnych surowców wykorzystywanych do produkcji żwirków. – Z pewnością można zaobserwować tendencję do poszukiwania coraz bardziej ekologicznych produktów, ulegających biodegradacji. Wielu wytwórców podejmuje próby zaproponowania klientowi wyrobu bazującego na przetworzonej makulaturze. Testowane przez nas te produkty nie spełniają naszych oczekiwać i z pewnością nie są w stanie zapewnić klientowi komfortu porównywalnego ze stosowaniem żwirku bentonitowego lub drzewnego – mówi Mateusz Kuca. – Warto dodać, że w brew pozorom żwirek bentonitowy, jeśli chodzi o skład chemiczny, jest jednym z najbardziej ekologicznych produktów używanych jako podściółka dla kota – dodaje Mateusz Kuca. Bardzo często miłośnicy kotów posiadają więcej niż jedno zwierzę, dlatego żwirki w dużych opakowaniach sprzedają się najlepiej. Można tu także zauważyć pewną sezonowość sprzedaży. Ponieważ część kotów wiosną i latem wychodzi na zewnątrz, żwirki znacznie lepiej sprzedają się jesienią i zimą.
autor: Redakcja