Strona główna | Kontakt | Mapa strony
JAK MOŻNA PODSUMNOWAĆ OSTATNI ROK SPRZEDAŻY W KATEGORII KARM LIGHT
Zdecydowanie dobrze
Raczej dobrze
Gorszej od poprzedniego
 
 
 
Głosów: 54

Duży i silny rynek karm

Jak spowolnienie gospodarcze wpłynie na rynek zoologiczny? Czy zaczniemy oszczędzać, zastępować drogie produkty tańszymi? A może odwrotnie, zrezygnujemy z wycieczki, kupna jeszcze jednej pary spodni kosztem zadowolenia naszego zwierzaka?

Euro zbliża się do poziomu 5 zł, frank szwajcarski bije rekordy, podobnie jak dolar amerykański, któremu niewiele brakuje do 4 zł. Drożejące wycieczki zagraniczne, samochody, elektronika, a przede wszystkim szalejące kursy obcych walut powodują ogólny wzrost cen nawet o kilkanaście procent. Mimo podniesienia cen, sprzedawcy sklepów zoologicznych nie narzekają. – Nie widać zmiany zachowań konsumenckich, wynikających z obecnej sytuacji makroekonomicznej. Karmy dla psów i kotów, jako największy segment rynku, sprzedają się bardzo dobrze – twierdzi Natalia Nowak, zastępca kierownika sklepu Zoo Franowo w Poznaniu

Świadome żywienie

Czy w Polsce świadomość społeczeństwa w odniesieniu do żywienia zwierząt jest duża? – Zauważam pozytywne zmiany, jednak wiele dzieli nas jeszcze od bardziej rozwiniętych w tym względzie Europejczyków – uważa Janusz Drygalski, business development manager Aller Petfood Polska Sp. z o.o. Dla porównania w Danii 95 proc. właścicieli zwierząt żywi je suchą karmą, w Wielkiej Brytanii 61 proc., w Polsce tylko 14 proc. Dlaczego 86 proc. ludzi w kraju karmi pupili resztkami z obiadu? – To wynik nie tylko sytuacji finansowej, ale społecznego podejścia do żywienia i traktowania zwierząt – twierdzi Magda Kubicz, psycholog z Opola. – Im większy dobrobyt społeczeństwa, tym większa przemiana w postrzeganiu czworonogów jako ważnych społecznie jednostek – podkreśla. Zmiany są, czego dowodzą najnowsze badania instytutu badawczego MEMRB.

Wydajemy coraz więcej

Jak podaje MEMRB, wartość sprzedaży karm dla psów i kotów w 2008 roku wyniosła 1,1 mld zł. To wzrost w stosunku do roku 2007 o ponad 170 mln zł. Wynik pozytywny – podkreślają specjaliści – i twierdzą, że blisko 9-proc. przyrost wartościowy to dopiero początek pozytywnych zmian na rynku zoologicznym. Z kolei w najnowszym raporcie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową czytamy, że produkt krajowy brutto w 2008 roku wzrósł o 4,8 proc., natomiast w roku 2009 prognozuje się spadki, co oczywiście nie wyklucza tendencji wzrostowych w zoologii. Kto ma rację, czas pokaże. Dziś liderem w sprzedaży wartościowej karm dla psów i kotów, podobnie jak przed rokiem, jest firma Mars, która z 55-proc. udziałem w rynku wyprzedza Nestlé Purina (11 proc.), marki własne (10 proc.) i pozostałych producentów (23 proc.). – Rok 2008 był dla branży zoologicznej bardzo udany. A mocny, dwucyfrowy wynik, który osiągnęła firma Mars, bardzo cieszy – deklaruje Grzegorz Wadecki, kierownik ds. marek Profilum i Greenies. W stosunku do roku 2007 nieznacznie straciła Nestlé Purina. Jednoprocentowy spadek z 12 proc. na 11 proc., to strata na rzecz marek własnych, które w 2007 roku osiągnęły 9 proc. wartości sprzedaży, a w 2008, 10 proc. – czytamy dalej w raporcie MEMRB.

Rynek ”tyje”…

W 2008 roku konsumenci za 1,1 mld zł kupili aż 154 mln kg karmy dla psów i kotów. Jest to więcej o 20,3 mln kg w stosunku do roku 2007. Potwierdzają się tym samym przewidywania ekspertów, że branża zoologiczna ewoluuje i dynamicznie się rozwija. – Klient jest bogatszy, stać go na zaspokojenie dodatkowych potrzeb żywieniowych – tłumaczy Natalia Nowak. – To prawda. Ale też dziś użytkowanie karm gotowych jest dużo bardziej związane z wiedzą, świadomością i postawą właścicieli zwierząt niż z zasobnością ich portfeli – dodaje Grzegorz Wadecki. MEMRB informuje, że firma MARS zajmuje wciąż pierwsze miejsce, jeśli chodzi o sprzedaż ilościową karm. Lider w stosunku do roku 2007 stracił 1 proc. Z wynikiem 50-proc. wyprzedza marki własne (23 proc.), pozostałych producentów (17 proc.) i Nestlé Purina (10 proc.). W 2008 roku 2-proc. wzrost zanotowały marki własne (w 2007 roku – 21 proc.), natomiast Nestlé Purina straciła 1 proc. Dwuprocentowy wzrost sprzedaży marek własnych jest konsekwencją dobrze zaplanowanego marketingu i wytrwałego budowania świadomości u konsumenta. Marka jest znakiem, wizytówką firmy, którą, jak widać, należy i warto pielęgnować. Coraz więcej firm wprowadza na rynek nowe produkty. Walka trwa. Nasuwa się porównanie z rozwiniętym już rynkiem FMCG. Sławomir Samkowski, właściciel firmy Animal Service, niepokoi się coraz większą komercjalizacją zoologii. Częściej zapominamy o korzeniach zoologii. Mały osiedlowy sklepik a w nim ludzie, którzy rozmawiają długo na każdy temat. Dziś walczy się o klienta. Czy tak zdobywa się rynek? 2 proc. to niewiele, choć w ogromie produktów dostępnych na krajowym podwórku jednak dużo.

Mokra czy sucha?

Każda spośród poszczególnych kategorii karm rządzi się własną dynamika wzrostu. Zgadza się z tym Iwona Koroluk, właścicielka hurtowni zoologicznej Emu, i twierdzi, że w jej przypadku lepiej sprzedaje się towar dla kotów niż dla psów. Podkreśla też, że pies i kot wymagają innej opieki. Koty są bardziej wybredne. O ile właściciele kotów upodobali sobie karmy mokre, o tyle wśród posiadaczy psów panuje przekonanie, że suchy pokarm służy ich pupilom najlepiej. Wynika to jednak bardziej z indywidualnych upodobań konsumentów niż z medycznych wskazań. Te tendencje potwierdzają również najnowsze wyniki badań MEMBR. W 2008 roku najwyższe wskaźniki sprzedaży wartościowej odnotowały: karma sucha dla psów (31 proc.) i karma mokra dla kotów (28 proc.). Kolejne pozycje zajmują: karma mokra dla psów (18 proc.), karma sucha dla kotów (16 proc.) oraz z 5-proc. i 1-proc. udziałem odpowiednio przekąski dla psów i kotów. Łącznie w poprzednim roku na pożywienie naszych zwierząt wydaliśmy ponad 1,1 mld zł. Drugim analizowanym segmentem w poszczególnych kategoriach jest ilość sprzedaży produktów. Tu nie od dziś wiadomo, że pies zjada więcej. Odzwierciedlają to również wyniki raportu. W 2008 roku spośród 154 mln kg, najwięcej sprzedano karmy suchej (38 proc.) i mokrej (26 proc.) dla psów. Włączając do tego 1-proc. udział przekąsek, ogólna wartość sprzedaży ilościowej wszystkich karm dla psów wyniosła 65 proc. rynku. Pozostałe 35 proc. przypadło kotom – karma mokra (23 proc.) i sucha (12 proc.). Przekąski dla kotów nie zdobyły nawet 1-proc. udziału w rynku.

Gdzie na zakupy?

W 2007 roku w Polsce zarejestrowanych było 2645 sklepów zoologicznych, 3506 supermarketów i 396 hipermarketów. Według Głównego Urzędu Statystycznego, liczba sklepów tradycyjnych w Polsce to 128 234 (spożywcze, przemysłowe). Mimo dużej liczby wielkopowierzchniowych placówek handlowych, wciąż daleko im do dominacji w zoologii. Zgodnie z danymi MEMRB, od dwóch lat liderem sprzedaży wartościowej są specjalistyczne sklepy zoologiczne (pet shops) z udziałem 36-proc. Wyprzedzają mające 22 proc. supermarkety i 20 proc. hipermarkety, które w stosunku do roku 2007 straciły 2 proc. Są to trzy główne kanały sprzedaży produktów zoologicznych, także w ilości sprzedanych towarów. Tu liderami ex aequo są super- i hipermarkety z 28-proc. częścią rynku. Jak twierdzi Marcin Janowski, sprzedawca w sklepie Tesco w Warszawie, wynika to z ilościowej przewagi produktów, która bierze się z większej ilości miejsca, jaką dysponują duże placówki. Na trzeciej pozycji znajdują się pet shopy, których udział procentowy wynosi niezmiennie od dwóch lat 23 proc. Super- i hipermarkety ustępują ponadto specjalistycznym placówkom w ogólnej sprzedaży detalicznej (24 proc.), a na przykład w Niemczech i Francji wskaźnik ten wynosi około 86-87 proc., dla Czech – 61 proc., a dla Słowacji – 39 proc.

Będziemy bogatsi czy biedniejsi?

W 61. kwartalnym raporcie oceniającym stan koniunktury gospodarczej w Polsce (IV kwartał 2008 r.) i zawierającym prognozę na lata 2009-2010, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową przewiduje, że w roku 2009 tempo wzrostu produktu krajowego brutto wyniesie 2 proc. Wzrost gospodarczy zwolni do poziomu 1,5 proc. w pierwszym kwartale oraz 1,3 proc. w drugim kwartale. Druga połowa roku powinna być już lepsza dla gospodarki – tempo wzrostu PKB w trzecim i czwartym kwartale wynosić będzie odpowiednio 2 oraz 2,8 proc. Rok 2010, według IBnGR, będzie nieco lepszy – wzrost PKB w Polsce wyniesie 3 proc. Jeśli wierzyć w prognozy, kryzys nam niestraszny. Takie same wnioski płyną ze światowego forum, które odbyło się w styczniu 2009 roku w Amsterdamie, bo jak podkreśla Lee Linthicum, reprezentujący Euromonitor International, branży zoologicznej i dziecięcej kryzys nie powinien dotknąć.