Wbrew trwającym wciąż skutkom kryzysu ekonomicznego, sprzedaż produktów dla zwierząt domowych stopniowo wzrasta, przezwyciężając zjawisko globalnej stagnacji gospodarczej. W uprzywilejowanej sytuacji w pierwszych dwóch kwartałach 2010 roku znalazła się Europa, której mieszkańcy w 2009 roku pierwszy raz w historii wyprzedzili Amerykę Północną pod względem wydatków na zwierzęta domowe, o sumę ponad 30 mld dolarów. Prognozy Euromonitor International mówią, że jeśli Europa dobrze wykorzysta koniunkturę na produkty dla domowych pupili, to wzrost gospodarczy w branży zoologicznej utrzyma się na bardzo wysokim poziomie aż do 2014 roku. Przewiduje się także nieznaczny spadek popytu na karmy dla psów, czyli jednej z najważniejszych kategorii rynku zoologicznego, od 3 do 2,3 proc. w skali roku, przy wzięciu pod uwagę czynników inflacji. Dzięki temu jednak wzbogacą się producenci działający w innych subsektorach branżowych.
Nowe, ale nie gorsze
Warto przy okazji przewidywań wspomnieć o tym, że światowym producentom wyjść z biznesowego impasu pomaga ekspansja na nowe rynki. Duży potencjał handlowy tkwi w krajach azjatyckich – szczególnie w Indiach i Chinach.
Przykład wejścia pięciu globalnych producentów markowych akcesoriów w indyjską spółkę parasolową PetSetGo pokazuje, że rynek azjatycki to prawdziwa żyła złota. Do trustu zdecydowały się przyłączyć firmy: Karlie, Flexi, Rogz, Isle of Dogs i Orbis. Raghav Modi, dyrektor zarządu i prezes PetSetGo, opowiada o czynnikach mających decydujący wpływ na konsolidowanie się producentów: – Coraz częstsze organizowanie wystaw zwierzęcych, powstawanie spa, hoteli dla psów, wyspecjalizowanych sklepów zoologicznych przyciąga i jednoczy znane na świecie marki. Dzięki temu mogą zaoferować i zyskać więcej. Obecnie prowadzimy rozmowy z sieciami handlowymi w celu organizacji działów z kompleksowym zaopatrzeniem dla właścicieli zwierząt.
Kondycja zoologii
Obecnie największy udział w rynku światowym nadal mają karmy dla psów (44 proc.), zaraz za nimi, na drugim miejscu, plasują się karmy dla kotów (27 proc.). Sprzyja to nie tylko dywersyfikacji asortymentu karm, ale także przejmowaniu przez ich producentów firm wytwarzających innego rodzaju produkty dla psów i kotów.
Dobrze sprzedają się także żwirki dla kotów, osiągając 5 proc. udział w rynku globalnym, a także produkty do pielęgnacji czworonogów – 4 proc. W mniejszych ilościach sprzedają się karmy dla zwierząt egzotycznych, ptaków i rybek akwariowych. Słabsze wyniki osiągają nadal suplementy diety zwierzęcej (1 proc.), ale promocja w najbliższym czasie ma pozytywnie wpłynąć na ich sprzedaż, natomiast ogromny potencjał tkwi w sektorze akcesoriów, na które zapotrzebowanie ciągle wzrasta.
Zwłaszcza ubranka i technologiczne nowinki stają się coraz bardziej popularne wśród właścicieli zwierząt. Głównym tego powodem, jak podaje Euromonitor International, jest trend humanizacji zwierząt szczególnie obecny na zachodzie Europy. Ludzie traktują swoich pupili jak pełnoprawnych członków rodziny. Tendencja ta dominuje w Anglii. Lee Linthicum z Euromonitor International przyznaje jednak: – Wielka Brytania jest anomalią w kontekście całej Europy. Anglicy są bliżsi Amerykanom w zakresie pielęgnacji zwierząt, aczkolwiek w pewnych krajach Europy trend ten zaczyna przybierać na sile.
Klaus Oechsner, przewodniczący komitetu ds. niemieckiego przemysłu zoologicznego przekonuje, że środkowa Europa idzie za przykładem swoich zachodnich sąsiadów: – Środkowoeuropejski przemysł zoologiczny powoli przezwycięża ekonomiczny kryzys, dzięki dywersyfikacji asortymentu i innowacjom. Silny na rynku jest również trend lifestyle’owy – z naprawdę uroczymi akcesoriami, jak obroże czy smycze w modnych kolorach. Coraz więcej klientów uważa zwierzęta za członków rodziny, dlatego w decyzjach zakupowych pozwalają oni sobie na więcej swobody – kończy.
Technokracja
Już rok 2009 przyniósł kilka interesujących konceptów zastosowania elektroniki dla zwierząt domowych. Te nowoczesne gadżety powoli pojawiają się na półkach w sklepach zoologicznych na całym świecie.
Praktyczne zastosowanie w technologii pielęgnacji zwierząt reprezentuje między innymi Pet Care Robot. Zawiera on dwie mobilne minikamery, które pozwalają właścicielowi monitorować ruchy pupila – w tym także w podczerwieni, co staje się przydatne, gdy zwierzak zaginie w nocy. Pomimo iż produkt ten znajduje się na razie w fazie prób, internauci wykazują spore zainteresowanie nim i innymi tego typu gadżetami.
Chris Nielsen, wiceprezes działu Dom i Ogród portalu zakupowego Amazon.com, przyznaje: – Kupujący u nas internauci coraz częściej poszukują tzw. technologii dla zwierząt. Obecnie odnotowujemy największy od wielu lat wzrost zainteresowania tego rodzaju nowinkami technologicznymi i ich działaniem.
Wyniki sprzedaży kosztownych gadżetów zdają się przemawiać na korzyść technologizacji rynku zoologicznego. W ostatnim kwartale znacząco wzrosła sprzedaż choćby translatorów zwierzęcych Bowlingual/Meowlingual firmy Takara. Urządzenia te mają rozpoznawać 100 rodzajów dźwięków wydawanych przez psy i koty.
Osiągnięć nanotechnologii używa się z kolei do zwalczania odoru zwierząt. Firma Schoeller na przykład wypuszcza na rynek nową linię legowisk dla psów wyściełanych NanoSphere – czyli niewidzialną warstwą tekstylną, która reaguje na niepożądane zapachy wydzielaniem zapachowych olejków.
Eksperci badający branżę zoologiczną z CNN zauważają, że technologia stosowana jest głównie przy rozwiązywaniu dwóch problemów właścicieli zwierząt: strachu i poczucia winy. Wielu z nich obawia się dnia, w którym pupil zaginie. Dlatego na rynku pojawiają się specjalne poszukiwacze oparte na technologii GPS, oferowane przez firmy Zoombak, Garmin czy Positioning Animals Worldwide. Aplikacja iPhone’a Pet Acoustics z kolei odtwarza muzykę dobraną do wrażliwości słuchu, psa, kota (a nawet konia). Wszystko po to, by łagodzić stres zwierzaków podczas podróży bądź samotnego pobytu w domu.
Półka półce nierówna
W kategoriach karm dla psów i kotów równorzędne pozycje (po 40 proc. udziału w sektorze) w sprzedaży zajmują produkty ze średniej półki cenowej i premium. Ludzie wciąż niechętnie kupują karmy z półki economy, chociaż to ta kategoria w przeciągu ostatnich trzech lat odnotowała największy wzrost w sprzedaży. Zwłaszcza rok 2007 pokazał, że konsumenci zaczęli oszczędzać na produktach tego rodzaju, w tym czasie bowiem zaczęła podupadać sprzedaż karm z najwyższej półki.
– Podstawowym trendem dominującym w segmencie karm jest wykorzystywanie przy ich produkcji wyłącznie naturalnych składników – mówi Hans-Jochen Büngener, przewodniczący komitetu targów Interzoo. Istotnym czynnikiem jest tu nie tylko smakowitość karm, ale także kierowanie się stanem zdrowia pupili. Alexandre Saint Verdaguer, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Sprzedawców Produktów dla Zwierząt (European Pet Product Wholesaler Association), prognozuje, że w najbliższej dekadzie najlepiej będą sprzedawać się wolne od ziaren, stuprocentowo mięsne produkty dla psów i kotów.
Ponadto, jak donoszą eksperci od rynku zoologicznego, coraz więcej konsumentów pragnie mieć wkład w redukowanie szkodliwego wpływu na środowisko, dlatego przy wyborze produktów dla swoich zwierząt zwracają uwagę na ich ekologiczność.
Dla przykładu, w ubiegłym roku znanemu amerykańskiemu producentowi Planet Dog udało się zwiększyć dochody dzięki wprowadzeniu do obrotu ekoprzyjaznych produktów dla psów i wejściu w spółki partnerskie z promującymi ekologię dystrybutorami w Kanadzie (Natural Pet Distributors) i Wielkiej Brytanii (Ianick Trading Company).
Mini i maxi
Branża akwarystyczna zdołała przezwyciężyć recesję gospodarczą dzięki dynamicznemu dostosowaniu się do zmian w zachowaniach konsumenckich. John Dawes, dziennikarz „Pet Product News International”, który specjalizuje się w badaniu rynku akwarystycznego w Europie, przekonuje: – Europejscy importerzy ryb akwariowych odnotowują obecnie zwiększone zainteresowanie tańszymi gatunkami niewielkich ryb i rzadszymi, droższymi okazami o egzotycznym pochodzeniu. Pokazuje to, że pośród niezliczonej grupy klientów traktujących akwaria jako pasję tymczasową, znajdują się prawdziwi hobbyści
Dzięki większemu popytowi na tanie rybki coraz lepiej sprzedają się tzw. nanoakwaria. Są one szczególnie atrakcyjnym produktem dla kupujących, którzy dopiero zaczynają przygodę z akwarystyką. Mogą zostać zainstalowane po relatywnie niskich kosztach, pasują do mniejszych przestrzeni i często sprzedaje się je w zestawach zawierających niezbędne oprzyrządowanie – oświetlenie, filtry i szafki. Dawes mówi, że obecnie większe modele również sprzedawane są w ten sposób, co rozszerza znaczenie przedrostka „nano”.
Jeżeli mowa o sektorze handlowym produktów dla gadów i płazów – jego kondycja biznesowa z roku na rok się polepsza. Kategoria ta w ujęciu globalnym nie osiąga co prawda tak spektakularnych wyników sprzedaży, jak artykuły dla psów i kotów, ale w samej Wielkiej Brytanii gady deklasowały psy i koty jako najbardziej popularne zwierzątka trzymane w domu.
Warto zauważyć, że coraz więcej w terrarystyce sprzedaje się żółwi śródziemnomorskich. Analogicznie do tej tendencji rynkowej wzrasta też sprzedaż terrariów i wiwariów – prym wiedzie tu firma Exo Terra.
Po polsku
Jak wynika z obserwacji Euromonitor International, polski rynek zoologiczny rozwija się bardzo dynamicznie, o czym świadczy między innymi wzrost sprzedaży wyspecjalizowanych produktów dla zwierząt. Największy potencjał ma rynek karm i produktów do pielęgnacji, które klienci coraz chętniej zakupują w trosce o zdrowie swoich pupili.
Co prawda firmy odnotowują spadek obrotów, jednak producenci przekonują, że ekonomiczny regres w branży zoologicznej powoli ustępuje, a niepewność konsumentów mija. Odradzaniu się dobrej kondycji biznesowej w branży zoologicznej sprzyja nasilenie działań marketingowych, bowiem lata 2006-2009 pozwoliły czołowym wytwórcom na podjęcie oszczędności. Mimo iż sprzedaż kocich i psich karm w 2009 roku zaczęła maleć, podjęte już wtedy działania przynoszą oczekiwane efekty. A sytuacja sprzed recesji przecież nie uległa znacznym zmianom. Mający mniejszy udział w rynku producenci artykułów do pielęgnacji zwierząt również zwalczyli dekoniunkturę, bowiem sprzedaż w tej kategorii do 2008 roku nieprzerwanie wzrastała
Międzynarodowi giganci, tacy jak Mars i Nestlé, nadal są liderami na polskim rynku karm i produktów do pielęgnacji zwierząt. Duża w tym zasługa ogromnych budżetów przeznaczanych na strategie marketingowe. Wiodące marki inwestują także w rozbudowywanie asortymentu. W czasie natarcia firm o kapitale zagranicznym, lokalni biznesowi gracze optują za znalezieniem swojej niszy handlowej i skupiają się na sprzedaży lokalnej, co pomaga im przetrwać na rynku. Euromonitor International szacuje bowiem, że sprzedaż karm i produktów pielęgnacyjnych do 2014 będzie nieprzerwanie wzrastać. Spodziewany jest również wzrost posiadaczy zwierząt, co będzie stanowiło dodatkowy punkt oparcia dla firm planujących zwiększenie produktywności i rozszerzenie oferty.
Analizy Euromonitor International i wyniki rynkowe pokazują, że warto pracować nad specjalizacją asortymentu. Polacy w okresie 2004-2010 stali się znacznie bardziej wyedukowani i świadomi w kwestii zdrowia i pielęgnacji zwierząt, co już w tej chwili przekłada się na wymagania konsumenckie. Dużo więcej uwagi przywiązuje się do zbilansowania składników, wygody użycia produktów i ich przechowywania.
W dobrej sytuacji znalazły się także sklepy zoologiczne. Pomimo faktu, iż duże sieci handlowe nadal są centralnym kanałem dystrybucji dla karm i produktów do pielęgnacji, zoologiczne placówki detaliczne stopniowo zwiększyły swój udział w rynku w latach 2004-2009. Stało się to możliwe między innymi dzięki ekspansji działań marketingowych w sklepach branżowych.
Euromonitor International przewiduje, że detaliczne placówki zoologiczne będą osiągać coraz większe zyski. Producenci bowiem – w celu zaspokojenia wymagań rosnącej liczby konsumentów – będą rozbudowywać portfolio swoich produktów. Ponieważ na asortyment ten w wielobranżowych centrach handlowych nie będzie miejsca, przejmą go sklepy zoologiczne. Prognoza ta już zaczyna się sprawdzać, co widzimy na przykładzie silnego rozwoju specyfikacji wiekowej i rasowej karm oraz produktów do pielęgnacji zwierząt. Szerzej dostępne są również karmy dostosowane do poziomu aktywności zwierząt. Dywersyfikacje te dotyczą wprawdzie produktów z półek premium i super premium, ale coraz więcej konsumentów może sobie pozwolić na kupno tych karm. Głównie dlatego, iż przez długi czas utrzymują się one na stałym poziomie cenowym.
Pomyślne prognozy
Przewidywania na lata 2010-2014 dla rynku zoologicznego są bardzo korzystne. Co istotne, na zmianie upodobań konsumenckich skorzystać mają nie tylko producenci działający w branży, ale również sprzedawcy. W wysoko rozwiniętych krajach zachodnich supermarkety o profilu ściśle zoologicznym (Fressnapf, Pets at Home czy Petco) już czerpią profity ze zmieniających się zachowań kupujących. Lee Linthicum z Euromonitor International mówi: – Ludzie kupują rozważniej, co świadczy o wyższości sklepów zoologicznych nad wielobranżowymi. Kupujący mogą ponadto otrzymać produkty marek Hill’s i Eukanuba znacznie taniej niż w tradycyjnych supermarketach.
Linthicum dodaje, że niezależni właściciele sklepów z asortymentem dla zwierząt domowych mogą osiągać lepsze wyniki od sieci handlowych na dwa sposoby. Po pierwsze, mają możliwość zaoferowania klientom pielęgnacji, tresury i innych usług, na które nie mogą sobie pozwolić wielobranżowe placówki. Po drugie, mogą kontynuować to, co zawsze wychodziło im najlepiej – zapewniać ekspercką obsługę, której brak w wielkich sklepach.
W naszej strefie geograficznej Polska ma szansę powtórzyć wynik swoich zachodnich sąsiadów, Niemców. Pomimo recesji gospodarczej wydali oni więcej pieniędzy w roku bieżącym niż w 2009. Obrót karmami i żwirkami dla kotów wzrósł w gospodarstwach domowych prawie o 3 proc., osiągając tym samym wartość 97 mld dolarów. Wyniki sprzedaży poszczególnych kategorii handlu zoologicznego w Polsce pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze, aby stać się jednym z najbardziej obiecujących rynków zoologicznych.






autor: Marcin Fajerski