Handel w regionach – podsumowanie

Przez ostanie 16 miesięcy na łamach „Runku Zoologicznego” opisywaliśmy handel hurtowy i detaliczny artykułami zoologicznymi w poszczególnych województwach. Nie zabrakło również informacji o specyfice poszczególnych regionów, możliwościach przyszłego rozwoju oraz najnowszych zoologicznych trendach

Artykuł podsumowujący zoologię w poszczególnych regionach Polski to ostatni już materiał z cyklu „Handel w regionach”. Jak zatem wygląda rodzima branża zoologiczna? Na jakim etapie rozwoju jest obecnie? W jakich barwach jawi się jej przyszłość?
 

Czynniki wpływające na handel
Scharakteryzowanie polskiej zoologii nie jest sprawą prostą. Krajowy rynek jest bardzo zróżnicowany, a specyfika branży w każdym województwie inna. Na pewno wielkie znaczenie ma lokalizacja regionów, która bezpośrednio wpływa na ich ogólny rozwój. Zróżnicowanie gospodarcze, demografia obszarów, stopień wykształcenia mieszkańców, poziom bezrobocia oraz miesięczne wynagrodzenia nie pozostają bez znaczenia. Śmiało zatem można rzec, iż zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty w poszczególnych województwach oddziałują na handel, a wraz z nim także na całą branżę zoologiczną.
 

Sieciowe sklepy oraz prywatne placówki zoologiczne
Liczba sklepów zoologicznych w Polsce waha się w zależności od regionu kraju. W jednym województwie funkcjonuje od 40 do 50 placówek, w innym nawet i 400. Duże zróżnicowanie w liczbie placówek detalicznych oraz ich lokalizacji panuje także wśród zoologicznych sklepów sieciowych. Jeden rzut oka na mapę Polski wystarczy, aby zauważyć, iż suma wielkopowierzchniowych sklepów zoologicznych, znajdujących się w południowej części kraju, niemal trzykrotnie przekracza liczbę tych zlokalizowanych na północy. Spośród dwunastu placówek, które mają swoje punkty w północnej części Polski, aż siedem znajduje się w obrębie Trójmiasta, trzy w Białymstoku i tylko jedna w Szczecinie. Regionem skupiającym największą liczbę sklepów sieciowych jest województwo śląskie (16). Drugie miejsce zajmuje Wielkopolska oraz Pomorze (po 8 sklepów). Na trzecim miejscu plasują się regiony: dolnośląski, małopolski, łódzki, mazowiecki (po 6 placówek sieciowych). Zjawiskiem charakterystycznym dla polskich sieci sklepów zoologicznych jest koncentracja w obrębie określonych regionów. Placówki Zoo Karina usytuowane są na Pomorzu, sklepy Zoo Pupil oraz Zoo Afryka występują w województwie śląskim, punkty należące do Kakadu zazwyczaj zlokalizowane są w centralnej i południowej Polsce, podobnie jak Zoo Natura oraz sieć Zoo Centrum. Tylko sieć Aquael Zoo ma swoje placówki zarówno w Szczecinie, jak i w Białymstoku, Łodzi, Poznaniu czy Lublinie. Niestety, są też w Polsce obszary całkowicie pozbawione przedstawicieli największych w kraju sieci. Należą do nich województwa: warmińsko-mazurskie, lubuskie, świętokrzyskie i podkarpackie. Dlaczego? Prawdopodobnie tereny te wydają się mniej atrakcyjne. A jak przedstawia się sytuacja punktów z asortymentem zoologicznym znajdujących się w prywatnych rękach? Najwięcej z nich zlokalizowanych jest na obszarze województw: mazowieckiego – ok. 420 placówek, śląskiego – ok. 385, wielkopolskiego – ok. 265, dolnośląskiego – ok. 245. Natomiast liczba sklepów na terenie Małopolski, województwa łódzkiego, Pomorza i Kujaw spada od 200 do 100. Ostanie miejsce zajmuje województwo świętokrzyskie, w którym znajduje się ok. 55 sklepów.
 

W hurcie siła
Jak prezentuje się rynek polskich hurtowni zoologicznych? Przede wszystkim suma tych placówek w poszczególnych województwach nie różni się aż tak drastycznie, jak w przypadku punktów detalicznych, mimo że początek lat 90. sprzyjał dość gwałtownemu przyrostowi hurtowni o różnym profilu działania (ok. 40 tys. placówek), w tym i zoologicznych. Ile obecnie wynosi liczba polskich hurtowni? Dziś nie przekracza nawet 200. Niestety, dane te są tylko przybliżone, ponieważ pod pojęciem hurtowni kryją się punkty o profilu stricte zoologicznym, zoologiczno-weterynaryjnym, tylko weterynaryjnym oraz hurtownie internetowe. Co więcej, te ostanie trudno tak naprawdę policzyć. Wśród wszystkich polskich hurtowni zaledwie kilka z nich wiedzie prym, charakteryzując się ogólnopolskim zasięgiem, rozbudowaną siecią dystrybucji i przynajmniej kilkunastotysięczną liczbą pozycji asortymentowych. Jedną z nich jest hurtownia Euro-Zoo, która ma odziały niemalże w całej Polsce. Pod marką Anidis funkcjonują trzy hurtownie zoologiczne tworzące sieć: B & T z Wrocławia (Anidis Wrocław), Wet-Farm z Poznania (Anidis Poznań) oraz Planidis z Rudy Śląskiej (Anidis Katowice). Anidis Wrocław (B & T) dystrybuuje produkty zoologiczne w województwach: dolnośląskim i opolskim, Anidis Poznań (Wet-Farm) w województwach wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim i zachodnio-pomorskim. Anidis Katowice (Planidis) zajmuje się, jak na razie, dystrybucją produktów Versele-Laga bezpośrednio na terenie województw śląskiego i małopolskiego oraz za pośrednictwem hurtowni w innych częściach kraju. Na terenie stolicy swoją siedzibę mają m.in. hurtownia Ara, Mega Zoo czy Trusia. Oczywiście ich zasięg nie ogranicza się tylko do jednego miasta czy województwa. Do najbardziej znanych hurtowni w Małopolsce należą: Arab, Puma oraz jedna z największych hurtowni zoologiczno-weterynaryjnych Eskulap. Na rynku od lat działa także hurtownia Rokus, która ma swoje odziały w Koszalinie oraz Inowrocławiu.

Co wybierają Polacy?
O tym, że karmy dla psów i kotów rotują z największą częstotliwością, nie trzeba nikomu przypominać. Jednak zdaniem sprzedawców z województw świętokrzyskiego, opolskiego, lubelskiego oraz lubuskiego, dużym zainteresowaniem klientów cieszą się także żywe zwierzęta, zaraz po nich podstawowe produkty należące do grupy economy. A ostatnimi czasy dało się także zauważyć wzmożony popyt na asortyment z wyższej półki. Widocznemu przekształceniu uległ profil klienta, który stał się konsumentem bardziej nowoczesnym, posiadającym wielką wyobraźnię. Natomiast specyfika podkarpackiej i zachodniopomorskiej zoologii wynika z tego, iż wiele artykułów można tam kupić „pod chmurką”. Oczywiście wielką popularnością cieszą się także prywatne placówki, skupiające grono stałych klientów. Po jaki jeszcze asortyment chętnie sięgają polscy klienci? Oprócz wspomnianych wyżej karm, bardzo dobrze sprzedają się również przekąski. Niezbędnym elementem asortymentu jest pokarm dla gryzoni, szczególnie dla chomików, myszek i świnek morskich oraz królików, a także żwirki, kuwety, miski, akcesoria służące do prowadzenia zwierząt jak smycze, obroże czy artykuły do pielęgnacji. A co z asortymentem akwarystycznym i terarrystycznym? Od pewnego czasu obserwuje się wzrost zainteresowania terrarystyką w Polsce. Dystrybutorzy wprowadzają na rynek produkty sprzedawane z powodzeniem od wielu lat na Zachodzie.

Profil polskiego klienta
Zasobność portfela bezpośrednio wpływa na sprzedaż produktów zoologicznych. Średnie miesięczne zarobki kształtują potrzeby i wymagania właścicieli zwierząt. Zdecydowana większość osób, które zaopatrują się w placówkach zoologicznych, posiada psy i koty. Rzadziej są to właściciele gryzoni. Najmniej liczną grupę stanowią posiadacze ptaków. Polski konsument, przywiązany do sprawdzonych marek, niezbyt często daje się przekonać do innych. Średnia wartość cotygodniowych zakupów w całej Polsce nie przekracza 100 zł. Mimo iż klientów Podkarpacia, województw lubuskiego i lubelskiego nie stać na półkę super premium, oczekują profesjonalnej obsługi, dobrych produktów i korzystnych cen. Natomiast nabywcy ze Śląska, łącząc w sobie cechy konsumenta z Mazowsza i Wielkopolski, cenią szeroki wybór. Lubią nowości, są otwarci na innowacyjne rozwiązania, ale bywają także przywiązani do rzeczy sprawdzonych. Do jakiej więc kategorii można zaliczyć klienta z województwa śląskiego? Jeszcze pięć czy sześć lat temu dominowali klienci raczej biedniejsi, których preferencje zakupowe ograniczały się tylko do produktów z tzw. niskiej półki. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Konsumenci wybierają asortyment ze średniej lub wyższej półki. Zapewne wynika to ze zmiany mentalności, ale też może dowodzić poprawy stopy życiowej. Podobnie zachowuje się mieszkaniec województwa łódzkiego. Jest zamożny, zatem stać go na asortyment wysokiej jakości. I wcale nie ogranicza się on tylko do karm. W wielu przypadkach są to droższe legowiska, smycze czy zabawki dla psów. Choć przez długi czas był człowiekiem szukającym jak najtańszych artykułów, dla którego cena była czynnikiem najistotniejszym, obecnie widać już zróżnicowanie. Nieco inaczej jawi się profil klienta w województwie opolskim. Zdaniem osób pracujących w branży zoologicznej, miłośnicy zwierząt należą raczej do konsumentów średniozamożnych. – Nasz region zalicza się do tej biedniejszej części Polski. Z tego też względu klient wchodzący do sklepu zoologicznego nastawiony jest na to, aby przy zakupie potrzebnych produktów wydać jak najmniej – zapewnia Katarzyna Sobczyńska, sprzedawca z opolskiego sklepu zoologicznego. A jakich produktów szuka mieszkaniec Mazur? Choć może trudno w to uwierzyć, wcale nie wybiera produktów wędkarskich. Lokalny klient rzadko sięga też po nowości wędkarskie, bo mieszkaniec Krainy Tysiąca Jezior ma wędzisko i kołowrotek. W takiej sytuacji pozostaje tylko zakup drobnego sprzętu, jak żyłka, haczyk, czasem zanęta. Barbara Kolenda pomogła w ocenie klienta pochodzącego z województwa zachodniopomorskiego: – Produkty z wyższej półki czy nowoczesny towar akwarystyczny kupują głównie Niemcy, sporadycznie Duńczycy. Nie oznacza to, że Polacy nie kupują droższych towarów. Kupują, jednak częściej spoglądają do portfeli. A co z mieszkańcem Wielkopolski? Otóż są uważani za szczególnie wymagających i nieufnych klientów. Natomiast Małopolszczanina niezwykle rzadko interesują produkty z niższej półki. To nabywca, który poszukuje nowości, interesuje się innowacyjnymi i nieznanymi dotąd towarami.
 

Koszykowy zarobek
Dzięki telefonicznym rozmowom przeprowadzonym z kilkudziesięcioma sklepami z całej Polski udało się określić wartość przeciętnego koszyka zakupowego należącego do klientów poszczególnych województw. Majętność podkarpackiego konsumenta kształtuje się następująco. Średnia wartość koszyka zakupów (wyłączając weekendy) w sklepie w centrum miasta mieści się w przedziale od 50 do 60 zł. Natomiast mieszkańcy Rzeszowa, Przemyśla, Stalowej Woli wydają o 10-20 zł więcej przy jednorazowych zakupach na swoich pupili niż konsumenci zamieszkujący Tarnobrzeg, Krosno czy Jarosław. W przypadku województwa podkarpackiego trudno mówić o dysproporcji między zyskami dużych, galeriowych sklepów a małych, prywatnych interesów, gdyż tych pierwszych po prostu nie ma. Warto w tym miejscu podkreślić, iż w prywatnym, śląskim sklepie zoologicznym, o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych, przeciętny klient wydaje od 45 do 90 zł. W większych placówkach kwota ta wzrasta nawet o 20-30 zł. Jeszcze lepiej prezentuje się sprzedaż produktów zoologicznych w sieciowych sklepach usytuowanych w centrach handlowych. Rodzinne weekendowe wyprawy zakupowe sprzyjają większym obrotom również w sklepach zoologicznych. Na średni koszyk zakupowy w województwie podlaskim wpływa rasa bądź gatunek posiadanego zwierzęcia. Ponadto znaczenie ma rozmiar placówki zoologicznej. Dlatego w osiedlowych sklepach, usytuowanych w centrum miasta, klienci wydają od 35 do 75 zł. W przypadku większych sklepów sieciowych kwota ta nieznacznie wzrasta. A jak wygląda koszyk zakupowy na terenach pozamiejskich? Tutaj ceny są o 10-15 proc. niższe, średnia wartość pojedynczych zakupów również spada. Na uwagę zasługuje fakt, iż w województwie kujawsko-pomorskim najwięcej wydają mieszkańcy Bydgoszczy, następnie Torunia, Inowrocławia, Włocławka i Grudziądza. Średnia wartość koszyka zakupów (wyłączając weekendy) to w galeriowym sklepie w centrum Bydgoszczy ok. 87 zł, a w małym sklepie osiedlowym średnio 24 zł. Widać dużą dysproporcję pomiędzy sklepem galeriowym a osiedlowym sklepikiem. Niebagatelne sumy na swoich pupili przeznaczają także mieszkańcy Poznania, w drugiej kolejności Kalisza, Konina, Leszna, Piły i Ostrowa Wielkopolskiego. Średnia wartość koszyka zakupowego (wyłączając weekendy) w sieciowym sklepie w centrum Poznania wynosi 100 zł lub więcej. W sklepie przy centrach handlowych przeciętny klient zazwyczaj zostawia ok. 70 zł. Jednak odwiedzając małą, osiedlową placówkę już nie jest taki szczodry, gdyż kwota ta spada do 40 zł. Niemalże identyczne suma na zakupy w sklepie zoologicznym przeznacza mieszkaniec Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Bełchatowa. Podobnie kształtuje się koszyk zakupowy mieszkańców Pomorza Zachodniego. Najwięcej wydają mieszkańcy Szczecina, następnie Kołobrzegu, Koszalina i Międzyzdrojów. Średnia wartość koszyka zakupowego w galeriowym sklepie w centrum Szczecina ok. 90 zł, w sklepie przy centrach handlowych ok. 70 zł, a w małym sklepie osiedlowym średnio 35 zł. Najtrudniej było określić koszyk zakupowy mieszkańca Lubelszczyzny. Chociaż dało się wyraźnie zauważyć różnice w wypowiedziach poszczególnych rozmówców, można z nich wysnuć wniosek, iż podczas jednorazowego zaopatrywania się w drobny asortyment konsumenci zostawiają w sklepowej kasie od 20 do 35 zł. W miastach powyżej 50 tys. mieszkańców klienci częściej sięgają po artykuły typu premium i super premium, a w mniejszych miejscowościach częściej kupują produkty economy i premium. Podobnie jak w województwach pomorskim, dolnośląskim i małopolskim w dni powszednie zyski sklepów zoologicznych są średnio o 21-31 proc. niższe w stosunku do weekendów.
 

Nadzieje na przyszłość
Czy polska zoologia ma szansę na dalszy rozwój? Takie rynki jak: śląski, małopolski, dolnośląski, mazowiecki czy łódzki napawają optymizmem. Przynajmniej taka opinia szerzy się wśród hurtowników i detalistów. Ich zdaniem minął już czas obaw o bycie utrzymanie się w branży. Niestety, nie we wszystkich województwach zoologia ma aż tak pozytywne oblicze. W niektórych, jakby czas się zatrzymał, a wraz z nim i branża skupiająca produkty dla zwierząt. Wyraźnie widać, że Opolszczyzna, Lubelszczyzna, województwo świętokrzyskie odbiegają od pozostałych regionów. Daleko im do rozwiniętej bazy producentów i sieci dystrybucyjnych. Charakteryzując te regiony, trudno mówić o innowacyjnym podejściu do handlu, jednak przewidywania przedsiębiorców wnoszą odrobinę nadziei, bowiem wierzą oni w drzemiący w tych obszarach potencjał. Region lubuski posiada dogodne położenie dla rozwijania współpracy gospodarczej przede wszystkim z Niemcami oraz dobre połączenia drogowe, kolejowe, powietrzne i wodne, łączące miasta województwa z innymi miastami w Polsce. A co z pozostałymi województwami, jak np. kujawsko-pomorskie? – W niedalekiej przyszłości powinny tu zawitać sklepy największych w Polsce sieci zoologicznych. Nasze województwo wydaje się naturalnym dla nich kierunkiem ekspansji – uważa Remigiusz Iwan, wiceprezes Dingo Polska Sp z o.o. z Bydgoszczy. Z kolei Marcin Gwarek, właściciel sklepu zoologicznego z tego samego miasta, dodaje, że przyszłość widzi w jasnych barwach. – Zoologia jest ciągle dynamicznie rozwijającą się branżą, którą cechuje duży potencjał – ocenia. Podobnie wygląda sytuacja w województwie zachodniopomorskim. Według raportu „Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski 2008”, przeprowadzonego przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, województwo zachodniopomorskie zajmuje ósmą pozycję w rankingu najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie województw. Choć region nie zatraci swego targowego charakteru, bazary staną się miejscem bardziej targowo-wystawowym, gdzie można zapoznać się z nowościami.
 

Łódzka giełda zoologiczna
Lokalizacja województwa łódzkiego od dawna kształtuje krajobraz biznesu zoologicznego. – Tu w Łodzi, w centrum kraju, od zawsze istnieje Ogólnopolska Giełda Zoologiczno-Wędkarska, tu też nieprzerwanie rozwijają się zwyczaje hurtowe – w Łodzi mają swoje filie wszystkie największe centrale handlu hurtowego w tej branży – uważa Marek Cebula, właściciel Botia s.c. Czy zatem to dla zoologii kraina miodem i mlekiem? Otóż nie. Robert Zdunek, dyrektor sprzedaży w firmie A.Ziarko, zdecydowanie podkreśla, że specyfika łódzkiego handlu polega na tym, że w Łodzi znajduje się największa giełda zoologiczna w Polsce. Dla właścicieli sklepów z województwa łódzkiego to i dobrze, i źle. Dobrze, gdyż mają blisko do miejsca oferującego bardzo duży wybór asortymentu towarowego, mniej cierpią zwierzęta, ponieważ nie przewozi się ich na drugi koniec kraju, mniejsze są koszty związane z podróżą i czasowym zamknięciem sklepu lub zatrudnieniem dodatkowych pracowników. Źle, bo można tam spotkać firmy, które sprzedają w detalu po cenach hurtowych i nierzadko zdarza się, że właściciel sklepu stoi w kolejce do producenta lub importera za swoim klientem! Nieco inny pogląd prezentuje Marek Cebula: – Sadzę, że giełda zoologiczna zacznie bardziej przypominać punkt wymiany towarowej (to już się dzieje), gdzie hurtownie będą wymieniać się towarami produkowanymi w różnych częściach kraju. Jednak z powodu rozwożenia towarów przez większość hurtowni bezpośrednio do sklepów, przestanie istnieć konieczność cotygodniowych odwiedzin na giełdzie.

Województwo mazowieckie – centrum Polski
Województwo mazowieckie, a w szczególności Warszawa, globalizuje się. Co to znaczy? Międzynarodowe koncerny, nowi inwestorzy lokują tu swój kapitał i wiedzę. Nowe sposoby pozyskiwania środków, informacji, nowoczesne metody zarządzania to nie krótkotrwałe zjawiska, a stale postępujący trend, widoczny także w zoologii. – Zgadza się, mówi Krzysztof Jabłonowski, właściciel hurtowni zoologicznej Mega-Zoo – i dodaje, że firma systematycznie rozwija dział sprzedaży, marketingu, logistyki, powierzchnię magazynową, bo to ma istotny wpływ na liczbę obsługiwanych klientów, asortyment i dostępność towarów handlowych. Tu współczesna zoologia to pierwsze hale magazynowe, hale wysokiego składowania i placówki cash & carry, których prekursorem jest firma Euro-Zoo – komentuje Marek Wójcicki, dyrektor marketingu firmy. Zoologiczne Mazowsze to ok. 420 sklepów zoologicznych, których liczba bardzo szybko się zmienia. Jak mówi Czesława Świniarska, właścicielka hurtowni zoologicznej w Warszawie, w każdym miesiącu kilka sklepów się zamyka i otwiera. Warszawa jest chłonna, tutaj każda zoologiczna nowość znajdzie swojego nabywcę. I oby podobnie rozwijały się pozostałe regiony naszego kraju.

Jaki jest klucz do sukcesu w branży zoologicznej? Trzeba dbać o klienta, wsłuchiwać się w jego uwagi i sugestie, a przede wszystkim z rozwagą wprowadzać nowe, innowacyjne rozwiązania. Każda zainteresowana strona powinna zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji i roli, jaką ma do odegrania. Gwałtowne ruchy i dbanie tylko o własny biznes nie służą naszej branży.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

autor: Paulina Wasiluk